Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: Dokumentacja obrotu gospodarczego





Temat: taniejące działki i mieszkania
Ceny działek budowlanych nie będą spadały
Ceny działek budowlanych nie będą spadały Ceny działek w 2009 roku nadal będą
rosły w najbardziej atrakcyjnych miejscowościach nad morzem, w górach i na Mazurach.
Nadal wysokie ceny mieszkań powodują, że coraz więcej osób zamiast zakupu
mieszkania wybiera budowę własnego domu. Sprzyja temu spadek cen usług
budowlanych oraz materiałów. Cena budowy metra kwadratowego domu wynosi ok. 3
tys. zł - mieszkanie jest dwa, trzy razy droższe. Wybór wcale nie jest prosty.
Inwestorzy powinni pamiętać bowiem o tym, że w dużym stopniu na cenę budowy domu
wpływa cena działki budowlanej. Całkowity koszt budowy domu wraz z zakupem
działki budowlanej znacznie będzie przekraczał 3 tys. zł za metr kwadratowy.
W 2009 roku bez zmian
Z analiz robionych przez pośredników nieruchomości wynika, że w odróżnieniu od
cen mieszkań kryzys gospodarczy nie wpływa znacząco na spadek cen działek
budowlanych.
- W tym roku ceny działek budowlanych będą się utrzymywać na podobnym poziomie
jak w 2008 roku - mówi Aleksander Scheller, prezydent Polskiej Federacji Rynku
Nieruchomości.

Co prawda na rynku pojawiają się bardzo atrakcyjne oferty sprzedaży działki w
dużym mieście poniżej 200 zł za mkw., jednak są one raczej wyjątkiem. Co do
zasady za działkę budowlaną w dużym mieście trzeba zapłacić 200-300 zł za mkw. W
mniejszych miastach ceny te są oczywiście dużo niższe. Metr kwadratowy działki
budowlanej kosztuje średnio od kilkudziesięciu do 100 zł. Za hektarową działkę w
dużym mieście trzeba więc zapłacić nawet 3 mln zł. W małym mieście taka sama
działka będzie kosztowała ok. 1 mln zł.
Niewielka podaż, duży popyt
Zdaniem ekspertów cenowa stabilizacja na rynku działek budowlanych wynika
głównie z tego, że rynek ten jest dość płytki, tzn. zawieranych jest na nim dużo
mniej transakcji w porównaniu np. z rynkiem mieszkań. Dodatkowo nadal więcej
osób chce działkę budowlaną kupić, niż sprzedać.
- Nadal utrzymuje się niska podaż atrakcyjnych działek budowlanych. Popyt
natomiast cały czas jest dość wysoki - mówi Sławomir Janczar, wiceprezes
Bielsko-Częstochowsko-Katowickiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie
Nieruchomościami.
Dla kupujących nadal istotnym czynnikiem wpływającym na zakup działki budowlanej
jest to, czy jest ona objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego
lub czy posiada decyzję o warunkach zabudowy. Dokumenty te w istotny sposób
skracają bowiem czas prowadzenia inwestycji, a przez to zmniejszają jej koszty.

- Coraz większe tereny zostały objęte planami zagospodarowania przestrzennego,
co w przyszłości powinno wpłynąć na wzrost liczby transakcji na rynku działek
budowlanych i łatwość podejmowania decyzji o rozpoczęciu inwestycji - wyjaśnia
Jerzy Oleszczuk, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie
Nieruchomościami.
Zdrożeją atrakcyjne grunty
Eksperci są zgodni, że pomimo kryzysu gospodarczego w 2009 roku nadal będziemy
obserwowali wzrost najatrakcyjniejszych nieruchomości. Za takie tereny uznaje
się głównie wybrzeże Bałtyku, tereny polskich gór, Mazury oraz działki w pobliżu
lasu w odległości nie większej niż 100 km od dużych miast.
- W ostatnim okresie można było zaobserwować dość znaczny wzrost cen takich
działek. W niektórych przypadkach sięgał on nawet 100 proc. - mówi Dariusz
Sobolewski z Mazurskiego Biura Nieruchomości.
Klienci kupujący takie działki to głównie mieszkańcy centralnej i południowej
Polski (Warszawa i Śląsk) oraz klienci z zagranicy (Polacy mieszkający i
zarabiający w USA, Anglii czy w Niemczech).

O CZYM MUSI WIEDZIEĆ KUPUJĄCY DZIAŁKĘ
Zanim nabywca przystąpi do transakcji, powinien:
• zapoznać się w sądzie rejonowym w wydziale ksiąg wieczystych z treścią księgi
wieczystej prowadzonej dla nieruchomości;
• sprawdzić w księdze wieczystej, kto jest właścicielem gruntu i czy działka nie
jest obciążona wierzytelnościami;
• sprawdzić, czy działka ma tylko jednego właściciela, bo w razie współwłasności
do aktu notarialnego musieliby przystąpić również pozostali współwłaściciele;
• jeżeli działkę sprzedaje pełnomocnik właściciela, sprawdzić, czy ma ważne
pełnomocnictwo;
• zapytać sąsiadów, czy okolica jest spokojna, czy są uciążliwe firmy i jaki
jest poziom wód gruntowych;
• ustalić w gminie, jakie są warunki zabudowy na danym terenie i czy okoliczne
grunty nie są terenami archeologicznymi, bo dla właściciela gruntu to dodatkowy
koszt;
• sprawdzić, jaka jest dostępność mediów - ile będzie kosztowało ich doprowadzenie;
• sprawdzić drogi dojazdowe do działki - najlepiej w czasie szczytu komunikacyjnego.
cyt.
ARKADIUSZ JARASZEK

arkadiusz.jaraszek@infor.pl
Źródło: Gazeta Prawna





Temat: Jest precyzyjna definicja "UKŁADU"!
Prawdziwy UKŁAD
Ponieważ od dawna istnienie tzw. "układu" jest niemiłosiernie wyśmiewane,
poniżej przedstwiam klasyczny przykład działania układu, opisany przez
Andrzeja Zybertowicza. To dość długi tekst, ale naprawdę warto się z nim
zapoznać, ponieważ niezwykle celnie wskazuje istotę funkcjonowania układu.

"Wyobraźmy sobie, że mamy do czynienia z byłym członkiem partyjnej
nomenklatury PZPR który jest obecnie przedsiebiorcą X. Jego kapitał pochodzi
ze spółki nomenklaturowej tj. powstał na bazie prywatyzacji majątku
państwowego. Nasz czerwony przedsiębiorca ma jeszcze z czasów swej słuzby w
partii wiele kontaków w różnych instytucjach, stanowiących dziś
infrastrukturę gospodarki rynkowej, co daje mu uprzywilejowaną pozycję w grze
rynkowej.
Dzięki układom w urzędzie skarbowym jest w stanie uzyskać (nie, nie za darmo)
umorzenia zaległych podatków lub korzystną dla siebie, np. ratalną formę ich
spłaty. Poprzez dawnych towarzyszy z egzekutywy ma dojścia bankowe, dzięki
którym załatwia wysokie kredyty na dogodnych dla siebie warunkach.
Pan X ma też kolegów w sądzie rejestrowym. Dzięki temu wie z wyprzedzeniem o
próbach uruchomienia biznesów, które mogłyby być dla niego konkurencyjne. Za
niewielkie pieniądze może - w pewnym zakresie - przyspieszyć rejestracje
swoich firm lub opóźnić rejestrację przedsięwzięć konkurencyjnych.
Nasz kapitalista zatrudnia w jednej ze swoich spółek byłego funkcjonariusza
SB, mającego kontakty i informatorów w policji. Dzięki temu nasz bohater z
wyprzedzeniem dowiaduje się o groźbie wszczęcia postępowania przeciw niemu w
sprawie np. o nielegalny obrót środkami dewizowymi. Na czas czyści i
preparuje potrzebne dokumenty.
Dzięki innym kontaktom z ludźmi byłej branży policyjnej, teraz ulokowanych w
agencjach ochrony mienia, następuje szybka spłata wierzytelności pana X:
opornych goryle wywożą do lasy i każą kopać sobie dół.
Dzięki układom w Sądzie Gospodarczym pan X może w elastyczny sposób
zachowywać się wobec własnych wierzycieli. Jest w stanie bardzo długo
przedłużać postepowanie o roszczenia finansowe ze strony innych firm tak, by
poprzez bankructwo kontrolowane jednej ze swoich spółek uniemożliwić
egzekucję zasądzonych kwot.
Pan X co miesiąc też płacił niewielkie pensyjki (w sytuacjach szczególnych
większe premie) panu pracującemu w jednym z departamentów ministerstwa
finansów. Dzięki temu w przypadku wątpliwości jak rozumieć niejasności
związane z niektórymi aktami prawnymi, pan X otrzymywał z samego źródła
porady jaką taktykę zastosować, by skutecznie fiskusa obejsć i uzyskać
potrzebne zezwolenia. Pan X z wyprzedzeniem dowiaduje się też o projektach
nowych aktów prawnych i może na czas zmienić status prawny swoich
przedsięwzięć gospodarczych dla zminimalizowania podatków. Bardzo przydatne
okazują się też kontakty w departamencie dewizowym NBP - gdy chodzi o
uzyskanie indywidualnych zezwoleń dewizowych".

Andrzej Zybertowicz
"W uścisku tajnych służb. Upadek komunizmu i układ postnomenklaturowy".

I to jest właśnie nasz "kapitalizm", nasza "gospodarka wolnorynkowa".






Temat: Jak Saddam Husajn korumpował polityków świata
Handlowali z Saddam Husajnem, teraz zabula
A Polacy to swieci? Ale zabul, bo musza!

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku trafi do sądu akt oskarżenia przeciw
podejrzanym o handel silnikami do rakiet przeciwlotniczych, które miały trafić
m.in. do Iraku, rządzonego wówczas przez Saddama Husajna.

Jak poinformował w czwartek ppłk Dariusz Knapczyński z Wojskowej Prokuratury
Okręgowej (WPO) w Warszawie, w komunikacie przesłanym PAP, postępowanie
przygotowawcze w tej sprawie jest jest już w fazie końcowej, a stan
zaawansowania czynności procesowych daje podstawę do stwierdzenia, że akt
oskarżenia zostanie skierowany do sądu do końca roku.

Postępowanie w sprawie nieprawidłowości w handlu silnikami do rakiet W-755
Wołchow toczy się od lutego 2003 roku. Jak informowała Wojskowa Prokuratura
Okręgowa już we wrześniu ubiegłego roku, zarzuty przedstawiono 15 osobom, w tym
obywatelom polskim pochodzenia arabskiego i obywatelowi państwa obcego. Wobec
podejrzanych zastosowano dozór policji, zakazano im opuszczania kraju. Przez
pewien czas 9 podejrzanych było aresztowanych.

Śledztwo dotyczy łamania ustaw o działalności gospodarczej w zakresie obrotu
materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami o przeznaczeniu
wojskowym; o obrocie z zagranicą towarami, technologiami i usługami i znaczeniu
strategicznym dla bezpieczeństwa państwa, a także dla utrzymania
międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz przyjmowania i dawania łapówek
przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Informacje o zdarzeniach, będących przedmiotem śledztwa, WPO dostała od
Wojskowych Służb Informacyjnych oraz ABW.

Rzeczniczka ABW mjr Magdalena Kluczyńska-Stańczyk poinformowała PAP, że
nielegalny wywóz z Polski silników do rakiet wojskowych typu Wołchow został
wykryty przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2003 r. "Zatrzymanie trzech
osób odpowiedzialnych za ten proceder udaremniło jego kontynuowanie. Po kilku
tygodniach od tych zatrzymań sprawę od ABW przejęła Wojskowa Prokuratura
Okręgowa w Warszawie" - powiedziała.

W środę CIA opublikowała niesprawdzoną listę wpływowych osób, przedsiębiorstw i
partii politycznych, które Saddam Husajn próbował przekupić w ponad 40 krajach,
starając się o zniesienie sankcji ONZ wobec Iraku. Informacje te są częścią
raportu sporządzonego dla CIA przez byłego inspektora rozbrojeniowego ONZ
Charlesa Duelfera, który ustalił, że przed ubiegłoroczną inwazją, Irak nie miał
broni chemicznej ani biologicznej i nie realizował programu zbrojeń atomowych.

We wrześniu 2003 r. niemiecki tygodnik "Stern" napisał, że firmy z wielu krajów
świata, w tym z Polski, dostarczały Saddamowi Husajnowi sprzęt zbrojeniowy,
naruszając embargo ONZ. Według tygodnika, polska firma miała dostarczyć Irakowi
32 silniki do rakiet, a podpisany 28 kwietnia 2002 r. kontrakt opiewał na sumę
1,3 mln dolarów. Dziennikarze "Sterna" dotarli do tajnego archiwum irackiej
firmy "Bashair Trading Company" w Bagdadzie, gdzie przechowywano dokumenty
związane z tymi transakcjami.

W grudniu ubiegłego roku "Los Angeles Times", powołując się na dokumenty
znalezione w Iraku, podał, że syryjska firma handlowa SES International Corp.
wbrew embargu ONZ przemycała w latach 2000- 2003 broń i sprzęt do Iraku, między
innymi silniki do rakiet przeciwlotniczych dostarczone przez polską firmę Evax.

W lutym 2003 roku "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że przy okazji zatrzymania w
Częstochowie przez funkcjonariuszy ABW Sławomira N., w firmach innych śląskich
biznesmenów zajmujących się handlem złomem - Jarosława T. i Wiesława T.,
współpracujących z N. - znaleziono oryginalnie zapakowane skrzynie z częściami
do rosyjskich rakiet przeciwlotniczych oraz systemów naprowadzania i
radiolokacji. Według "GW", miejscem przeznaczenia uzbrojenia mógł być Bliski
Wschód.maksimum napisał:

> Cala EU byla skorympowana przez Saddama.




Temat: Negocjacja umowy z pośrednictwem- czysta fikcja???
Zagadka dla Pani prawnika - zagadka pierwsza
meewaa napisała:

> Dlaczego się Pani nie odnosi choćby do rzeczy, które napisałam po
> rozmowie z radcą prawnym?

Uprzejmie proszę: mam kilka zagadek dla Pani prawnika

Co do meritum:

"MINISTERSTWO BUDOWNICTWA
Departament Regulacji Rynku Nieruchomosci

Orzecznictwo
Komisji Odpowiedzialnosci Zawodowej
sekcji dla posredników w obrocie
nieruchomosciami

I UMOWA POSREDNICTWA
str. 6/28 i str. 7/28

Nie było umowy pośrednictwa w formie pisemnej – nie ma
wynagrodzenia, jest odpowiedzialność zawodowa.
Pośrednik Jan K. poszukiwał działki budowlanej dla swego klienta. W
wyniku poszukiwań dotarł do Stanisława D. właściciela interesującej
go działki. Stanisław D. nie był zainteresowany sprzedażą
nieruchomości. Po pewnym czasie do biura pośrednika Jana K.
zadzwonił właściciel nieruchomosci, informując go o chęci sprzedaży
działki. Dostarczył dokumenty do biura pośrednictwa w czasie
nieobecności pośrednika. Pośrednik Jan. K., po analizie dokumentów
stwierdził, że nieruchomosc wymaga wielu działań w celu
przygotowania przedmiotowej nieruchomości do sprzedaży (m. in.
wznowienia granic, ustalenia sposobu dojazdu). Poinformował
telefonicznie o tych okolicznościach Stanisława D. Jednocześnie
pośrednik wskazał na konieczność podpisania umowy pośrednictwa.
Właściciel nieruchomości potwierdził chęć współpracy z pośrednikiem,
informując go o braku czasu na spotkanie w celu podpisania umowy
pośrednictwa. Jednocześnie Stanisław D. zwrócił się do pośrednika z
prośbą o kontynuowanie pracy. Stanisław D. był członkiem zarządu
gminy. W wyniku swoich działań pośrednik Jan K. doprowadził do
uregulowania stanu działki oraz znalazł osobę zainteresowaną jej
zakupem. Ustalenie warunków sprzedaży nastąpiło w wyniku
przeprowadzonych negocjacji w biurze pośrednictwa pomiędzy kupującym
a Anną D. (małżonka własciciela nieruchomosci). Anna D. nie wyraziła
chęci podpisania umowy pośrednictwa, zasłaniajac się faktem, że
sprzedawana nieruchomość jest majątkiem osobistym jej małżonka.
Równoczesnie zapewniła posrednika Jana K., że otrzyma należne mu
wynagrodzenie. Pośrednik samodzielnie zebrał wszystkie dokumenty
niezbędne do zawarcia umowy przeniesienia własności, a następnie
umówił Stanisława D. z kupującym w kancelarii notarialnej. Po
podpisaniu umowy sprzedaży pośrednik wreczył fakturę Stanisławowi D.
Stanisław D. przeczytał fakturę, sięgnał do portfela, w którym był
plik banknotów, a następnie przypomniał sobie, że w dniu dzisiejszym
dokonuje zakupu innej nieruchomości i posiadane środki bedą
niezbędne na pokrycie kosztów związanych z planowanym zakupem.
Przeprosił pośrednika, że w chwili obecnej nie może uiścić prowizji.
Jednoczesnie obiecał, że ureguluje zapłatę w biurze pośrednictwa w
dniu nastepnym o godz. 9.00. To był ostatni kontakt pośrednika Jana
K. ze Stanisławem D. Stanisław D. nie odpowiadał na kierowaną do
niego korespondencję. Zdesperowany pośrednik wysłał Stanisławowi D.
fakturę z wezwaniem do zapłaty. Odpowiedź była natychmiastowa.
Stanisław D. złożył skargę na pośrednika. W uzasadnieniu stwierdził,
że w jego przypadku nie było umowy pośrednictwa, a wiec nie było
podstawy do żądania wynagrodzenia. Stanisław D. złożył doniesienie
do prokuratury o chęci wyłudzenia przez pośrednika nienależnego
wynagrodzenia.
Komisja Odpowiedzialnosci Zawodowej uznała, że pośrednik X naruszył
ustawowe obowiązki określone w art. 181 ust. 1 ustawy z dnia 21
sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomosciami poprzez wykonywanie
czynnosci pośrednictwa bez uprzedniego zawarcia w formie pisemnej
umowy pośrednictwa (art. 180 ust. 3 ww. ustawy).

Wnioski: Pracujac bez umowy posrednictwa, posrednik w obrocie
nieruchomosciami może nie tylko nie uzyskac należnego wynagrodzenia,
ale jeszcze byc ukarany z tytułu odpowiedzialnosci zawodowej."

Może Pani prawnik podjąłby się obrony pośrednika Jana K., który
został ukarany prze Komisję Odpowiedzialności Zawodowej za brak
podpisanej umowy pośrednictwa ze sprzedającym?



Temat: UKŁAD - ważne!!!
UKŁAD - ważne!!!
Ponieważ od dawna istnienie tzw. "układu" jest niemiłosiernie wyśmiewane,
poniżej przedstwiam klasyczny przykład działania układu, opisany przez
Andrzeja Zybertowicza. To dość długi tekst, ale naprawdę warto się z nim
zapoznać, ponieważ niezwykle celnie wskazuje istotę funkcjonowania układu.

"Wyobraźmy sobie, że mamy do czynienia z byłym członkiem partyjnej
nomenklatury PZPR który jest obecnie przedsiebiorcą X. Jego kapitał pochodzi
ze spółki nomenklaturowej tj. powstał na bazie prywatyzacji majątku
państwowego. Nasz czerwony przedsiębiorca ma jeszcze z czasów swej słuzby w
partii wiele kontaków w różnych instytucjach, stanowiących dziś
infrastrukturę gospodarki rynkowej, co daje mu uprzywilejowaną pozycję w grze
rynkowej.
Dzięki układom w urzędzie skarbowym jest w stanie uzyskać (nie, nie za darmo)
umorzenia zaległych podatków lub korzystną dla siebie, np. ratalną formę ich
spłaty. Poprzez dawnych towarzyszy z egzekutywy ma dojścia bankowe, dzięki
którym załatwia wysokie kredyty na dogodnych dla siebie warunkach.
Pan X ma też kolegów w sądzie rejestrowym. Dzięki temu wie z wyprzedzeniem o
próbach uruchomienia biznesów, które mogłyby być dla niego konkurencyjne. Za
niewielkie pieniądze może - w pewnym zakresie - przyspieszyć rejestracje
swoich firm lub opóźnić rejestrację przedsięwzięć konkurencyjnych.
Nasz kapitalista zatrudnia w jednej ze swoich spółek byłego funkcjonariusza
SB, mającego kontakty i informatorów w policji. Dzięki temu nasz bohater z
wyprzedzeniem dowiaduje się o groźbie wszczęcia postępowania przeciw niemu w
sprawie np. o nielegalny obrót środkami dewizowymi. Na czas czyści i
preparuje potrzebne dokumenty.
Dzięki innym kontaktom z ludźmi byłej branży policyjnej, teraz ulokowanych w
agencjach ochrony mienia, następuje szybka spłata wierzytelności pana X:
opornych goryle wywożą do lasy i każą kopać sobie dół.
Dzięki układom w Sądzie Gospodarczym pan X może w elastyczny sposób
zachowywać się wobec własnych wierzycieli. Jest w stanie bardzo długo
przedłużać postepowanie o roszczenia finansowe ze strony innych firm tak, by
poprzez bankructwo kontrolowane jednej ze swoich spółek uniemożliwić
egzekucję zasądzonych kwot.
Pan X co miesiąc też płacił niewielkie pensyjki (w sytuacjach szczególnych
większe premie) panu pracującemu w jednym z departamentów ministerstwa
finansów. Dzięki temu w przypadku wątpliwości jak rozumieć niejasności
związane z niektórymi aktami prawnymi, pan X otrzymywał z samego źródła
porady jaką taktykę zastosować, by skutecznie fiskusa obejsć i uzyskać
potrzebne zezwolenia. Pan X z wyprzedzeniem dowiaduje się też o projektach
nowych aktów prawnych i może na czas zmienić status prawny swoich
przedsięwzięć gospodarczych dla zminimalizowania podatków. Bardzo przydatne
okazują się też kontakty w departamencie dewizowym NBP - gdy chodzi o
uzyskanie indywidualnych zezwoleń dewizowych".

Andrzej Zybertowicz
"W uścisku tajnych służb. Upadek komunizmu i układ postnomenklaturowy".

I to jest właśnie nasz "kapitalizm", nasza "gospodarka wolnorynkowa".



Temat: Handlowali z Saddamem, pojda z torbami
Handlowali z Saddamem, pojda z torbami
Prawdopodobnie jeszcze w tym roku trafi do sądu akt oskarżenia przeciw
podejrzanym o handel silnikami do rakiet przeciwlotniczych, które miały
trafić m.in. do Iraku, rządzonego wówczas przez Saddama Husajna.

Jak poinformował w czwartek ppłk Dariusz Knapczyński z Wojskowej Prokuratury
Okręgowej (WPO) w Warszawie, w komunikacie przesłanym PAP, postępowanie
przygotowawcze w tej sprawie jest jest już w fazie końcowej, a stan
zaawansowania czynności procesowych daje podstawę do stwierdzenia, że akt
oskarżenia zostanie skierowany do sądu do końca roku.

Postępowanie w sprawie nieprawidłowości w handlu silnikami do rakiet W-755
Wołchow toczy się od lutego 2003 roku. Jak informowała Wojskowa Prokuratura
Okręgowa już we wrześniu ubiegłego roku, zarzuty przedstawiono 15 osobom, w
tym obywatelom polskim pochodzenia arabskiego i obywatelowi państwa obcego.
Wobec podejrzanych zastosowano dozór policji, zakazano im opuszczania kraju.
Przez pewien czas 9 podejrzanych było aresztowanych.

Śledztwo dotyczy łamania ustaw o działalności gospodarczej w zakresie obrotu
materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami o przeznaczeniu
wojskowym; o obrocie z zagranicą towarami, technologiami i usługami i
znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa, a także dla utrzymania
międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz przyjmowania i dawania łapówek
przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Informacje o zdarzeniach, będących przedmiotem śledztwa, WPO dostała od
Wojskowych Służb Informacyjnych oraz ABW.

Rzeczniczka ABW mjr Magdalena Kluczyńska-Stańczyk poinformowała PAP, że
nielegalny wywóz z Polski silników do rakiet wojskowych typu Wołchow został
wykryty przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2003 r. "Zatrzymanie
trzech osób odpowiedzialnych za ten proceder udaremniło jego kontynuowanie.
Po kilku tygodniach od tych zatrzymań sprawę od ABW przejęła Wojskowa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie" - powiedziała.

W środę CIA opublikowała niesprawdzoną listę wpływowych osób, przedsiębiorstw
i partii politycznych, które Saddam Husajn próbował przekupić w ponad 40
krajach, starając się o zniesienie sankcji ONZ wobec Iraku. Informacje te są
częścią raportu sporządzonego dla CIA przez byłego inspektora rozbrojeniowego
ONZ Charlesa Duelfera, który ustalił, że przed ubiegłoroczną inwazją, Irak
nie miał broni chemicznej ani biologicznej i nie realizował programu zbrojeń
atomowych.

We wrześniu 2003 r. niemiecki tygodnik "Stern" napisał, że firmy z wielu
krajów świata, w tym z Polski, dostarczały Saddamowi Husajnowi sprzęt
zbrojeniowy, naruszając embargo ONZ. Według tygodnika, polska firma miała
dostarczyć Irakowi 32 silniki do rakiet, a podpisany 28 kwietnia 2002 r.
kontrakt opiewał na sumę 1,3 mln dolarów. Dziennikarze "Sterna" dotarli do
tajnego archiwum irackiej firmy "Bashair Trading Company" w Bagdadzie, gdzie
przechowywano dokumenty związane z tymi transakcjami.

W grudniu ubiegłego roku "Los Angeles Times", powołując się na dokumenty
znalezione w Iraku, podał, że syryjska firma handlowa SES International Corp.
wbrew embargu ONZ przemycała w latach 2000- 2003 broń i sprzęt do Iraku,
między innymi silniki do rakiet przeciwlotniczych dostarczone przez polską
firmę Evax.

W lutym 2003 roku "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że przy okazji zatrzymania w
Częstochowie przez funkcjonariuszy ABW Sławomira N., w firmach innych
śląskich biznesmenów zajmujących się handlem złomem - Jarosława T. i Wiesława
T., współpracujących z N. - znaleziono oryginalnie zapakowane skrzynie z
częściami do rosyjskich rakiet przeciwlotniczych oraz systemów naprowadzania
i radiolokacji. Według "GW", miejscem przeznaczenia uzbrojenia mógł być
Bliski Wschód.



Temat: praca w firmie kurierskiej- czy sie opłaca ?
Witam,

Od dłuższego czasu myśle o próbie rozkręcenia własnie podobnego
biznesu, wiele tutaj napisanych komentarzy i porad podpowiedziało mi
pewne przemyślenia którymi chciałby się podzielić, spytać o radę,
ewentualnie prosić o ich skorygowanie. A mianowicie, każdy biznes
posiada jakiś biznesplan i ogólny zakres działania. Ten
przedstawiony poniżej jest to tylko moje własne wyliczenia i
symulacje, dlatego prosze o ewentulane korekty. Więc tak na początek
dane:
- firma jednoosobowa
- gotówka na inwestycje 15tys + możliwy kredyt na podobną kwotę
- założenie działalności gospodarczej
- zakres działania - region Zagłębia (Będzin, DG, Sosnowiec,
Czeladź)
- koszt za każdą paczkę (lub list, dokumenty, inne) do max 25kg =
14zł netto <17,10 brutto>; inne negocjowane osobno (inne miasta,
inna waga, inne gabaryty itp.)
- samochód Opel Vivaro (używany koszt około 25tys (50% wkład własny
i 50% kredyt))
Koszty miesięczne:
- koszt spłaty auta tj. rata (15tys z oprocentowaniem na
24miesiące) - 625zł
- zusy i inne - 800zł
- księgowość - 200zł
- amortyzacja i koszty związane z użytkowaniem auta - średnio 500zł
(stała suma gdzie tworzę pule na ewentulane wymiany, ubezpieczenia,
inne)
- paliwo - 1600zł (zakładam 25dni x 200km = 5000km; tj. średnie
spalanie 8l/100km więc przy cenie 3,50, czyli 1400zł
- ubezpieczenie przesyłek 250zł
- telefon 200zł
- koszty miesięczne = okolice 3350zł
I teraz zakładany obrót:
- min.20paczek dziennie x 14zł netto = 280zł x 25dni = 7000zł netto
(20 paczek jest to przyjęte minimum)
- zakładam jakieś dodatkowe krótkie zlecenia w weekend –
100zł/weekend = 4x100zł (ale tylko zakładam)
- zastanawiam się tez jaka stawka za dodatkowe trasy, tzn. ile zł za
km? Jak to wygląda na rynku?
Więc:

Obrót miesięczny około 7400zł – 3350zł kosztów = 3650zł + możliwe
jakieś odliczenia VAT np. od paliwa
Obecnie pracuję za 2500 na rękę u kogoś więc w momencie uruchomienia
powyższego planu już jestem do przodu (choć dla mnie aby jak na
początek wyjść na te swoje 2500 najmniej – reszta więcej tylko się
cieszyć). Myślę że jak na początek pracy na siebie i u siebie można
dać radę. A z czasem zawsze można pomyśleć o rozszerzeniu firmy
(jakieś 2auto może w formie plandeki). Wszystko zależne jak będzie
wyglądała praca, może podczas wizyt w różnych firmach zawsze
rozmawiać i polecać swoje usługi. Myślę że najważniejsze zacząć.

Pozostaje jeszcze kwestia znalezienia klientów – myślę że intensywna
praca w 2tygodnie poprzez wizyty w różnych firmach z ofertą oraz
praca poprzez email może pozwolić na znalezienie punktów wyjścia do
rozpoczęcia działalności. Może ktoś podpowie do jakiś branż
najlepiej uderzać?

Jakie Wasze uwagi, czekam niecierpliwie na pytania, podpowiedzi,
sugestie. Intersuje mnie jeszcze jaki jest koszt założenia DG o tym
profilu działalości? Myślę że czytający posty w tym dziale również
interesuję ten temat i też mają własne przemyślenia lub
doświadczenia z którymi mogą się podzielić.



Temat: Donalda Tuska nagraniowe rozdwojenie jaźni :-)
Wszyscy od dawna wiedzą to co mówił Oleksy
Zapytany o stwierdzenie z poniedziałkowego "Wprost", że w rozmowie z
biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym potwierdził to, o czym media pisały od
dawna - istnienie polityczno-towarzyskiego środowiska (...) nazwanego "układem
prezia", Oleksy odpowiedział, że w pewnym sensie jest gotów to potwierdzić.

- Moje spory (...) sprowadzały się także do tego, że SLD od dawna jest we
władaniu - nie mówię (tego) w żadnym znaczeniu bardzo skrajnie pejoratywnym -
grupy kolegów, którzy mieli wspólne życiorysy, którzy skupiali się zawsze wokół
Aleksandra Kwaśniewskiego i być może z tego powodu było trudniej wyłaniać
nowych liderów - powiedział Oleksy.

Według niego, bardzo utrwalił się wodzowski charakter SLD, a na lewicy odżywają
skłonności centralistyczne. - Jeśli się pyta o wewnętrzne grupy wpływów, to
grupa Aleksandra Kwaśniewskiego jest najsilniejsza - teraz znowu wygrała -
ocenił.

Dodał, że jako starego polityka drażniło go takie magiczne, nieustanne
wyczekiwanie na powrót Aleksandra Kwaśniewskiego, który jak rycerz na białym
koniu ma przybyć i uzdrowić chorą lewicę. Według Oleksego, był to dowód na
własne poczucie niemocy polityków lewicy.

Zapytany o doniesienia poniedziałkowej "Rzeczpospolitej", że ochroniarze
Gudzowatego być może nagrali też Kwaśniewskiego i że istnieją dokumenty
świadczące, iż szef Bartimpeksu ma wiedzę o przestępstwach związanych z obrotem
gazem, w które mogą być zamieszani ludzie z otoczenia b. prezydenta, Oleksy
powiedział, że Gudzowatego poznał nie tak dawno temu, przede wszystkim jako
częstego bywalca Pałacu Prezydenckiego i bardzo blisko zaprzyjaźnionego z
Leszkiem Millerem.

W kwestii możliwości zamieszania ludzi z otoczenia Kwaśniewskiego w
przestępstwa związane z obrotem gazem, Oleksy powiedział, że w tej sprawie nie
może niczego potwierdzić. - Wiem tylko, że sprawy gazu toczyły się bardzo
różnymi drogami - jawnymi, niejawnymi - jak zawsze, to jest wielki sektor
gospodarczy i niczego nie wolno tu z góry podejrzewać, jeżeli nie ma żadnych
faktów - stwierdził.

Zarząd SLD zdecydował w niedzielę o uruchomieniu procedury wykluczenia Oleksego
z partii. Na razie został zawieszony w prawach członka Sojuszu, ale do sądu
partyjnego trafił już wniosek o wykluczenie go z SLD.

Jest to pokłosie ujawnionej przez media rozmowy Oleksego z Gudzowatym z
września 2006 r., w której b. premier i b. marszałek Sejmu bardzo niepochlebnie
wypowiadał się o kilku czołowych politykach lewicy.

Oleksy powiedział w poniedziałek, że zawieszenie go w prawach członka SLD jest
dla niego upokorzeniem. - Wyciągnę z tego wnioski. I niech lewica znajduje
sobie lepszych, bardziej doświadczonych działaczy, a na pewno skoczy do 25%
poparcia - stwierdził.

Mówił też, że jego koledzy z SLD wpadli w wielką euforię emocjonalną i
uniesienie moralne, ogromne objawy obrzydzenia i poczucie własnej wartości na
tle złoczynienia ich dawnego lidera Józefa Oleksego.

Powtórzył, że jego rozmowa z Gudzowatym była przypadkowa i prywatna, a taśma z
jej nagraniem została - według niego - zmanipulowana. Oleksy zaznaczył, że nie
wie kto i w jakim zakresie miałby to zrobić.

Oleksy pytany czemu podczas rozmowy Gudzowaty nie zapytał go o Władimira
Ałganowa, odparł, że to jest ciekawy wątek, bo się znali. Dopytywany czy
Ałganow znał się z Kwaśniewskim powiedział, że tak.

- Całymi rodzinami, jak pan kiedyś mówił? - dopytywała dziennikarka. - Tego nie
wiem - odparł Oleksy.

Na pytanie, kiedy ich widział razem (Ałganowa i Kwaśniewskiego) polityk
odpowiedział: - Proszę nie oczekiwać precyzowania przeze mnie dat, bo ja całą
tę rozmowę traktuję jak aferę, ale po części tylko z mojej strony, a w dużej
mierze z tej strony, której nikt nie chce analizować.

Jeszcze raz dopytany, czy Kwaśniewski dobrze znał się z Ałganowem Oleksy
stwierdził: - Nie wiem, myślę, że przelotnie, tak jak to mówił sam publicznie.




Temat: Ankra a profesjonalizm
zrobieni w konia?

2008.11.07 Wpis nr 10 MSiG-KRS.08.232.203265

„ANKRA-MR" SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
spółka z o.o.
KAPITAŁ: 50000,00 PLN
ADRES: Ul. KSIĘŻYCOWA 70/27, 01-934 WARSZAWA
SIEDZIBA: MAZOWIECKIE/Warszawa/Warszawa
KRS: 187437
REGON: 014959039
SĄD REJESTRU: Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy XIII
Wydział Gospodarczy - KRS

REPREZENTACJA:
SPOSÓB REPREZENTACJI: DWÓCH CZŁONKÓW ZARZĄDU ŁĄCZNIE LUB CZŁONEK
ZARZĄDU ŁĄCZNIE Z PROKURENTEM
ZARZĄD:
RAJKIEWICZ WANDA PESEL: 58081803724 PREZES ZARZĄDU
MALISZEWSKA ANNA MARZANNA PESEL: 63022304383 CZŁONEK ZARZĄDU - VICE
PREZES

WSPÓLNICY:
RAJKIEWICZ WANDA PESEL: 58081803724
MALISZEWSKI JERZY STANISŁAW PESEL: 64100112397

PRZEDMIOT DZIAŁALNOŚCI
PKD:
45 (PKD 2004) BUDOWNICTWO
70 11 (PKD 2004) Zagospodarowanie i sprzedaż nieruchomości na własny
rachunek
70 12 (PKD 2004) Kupno i sprzedaż nieruchomości na własny rachunek
70 2 (PKD 2004) Wynajem nieruchomości na własny rachunek
70 31 (PKD 2004) Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami
proszę porównać z:
www.ankra-mr.pl/inside.php?id=af0b18a6233bad607b78058612f854d4
coś tu nie pasuje w szczególności obsługa prawna i finansowo-
księgowa - z tego co WANDA RAJKIEWICZ powiedziała na zebraniu - jest
radcą prawnym. Warto zauważyć, iż w myśl art. 8 ust. 1 Radca prawny
wykonuje zawód w ramach stosunku pracy, na podstawie umowy
cywilnoprawnej, w kancelarii radcy prawnego oraz w spółce cywilnej,
jawnej, partnerskiej lub komandytowej, przy czym wspólnikami w
spółkach cywilnej, jawnej i partnerskiej oraz komplementariuszami w
spółce komandytowej mogą być wyłącznie radcowie prawni lub radcowie
prawni i adwokaci, a także prawnicy zagraniczni wykonujący stałą
praktykę na podstawie ustawy z dnia 5 lipca 2002 r. o świadczeniu
przez prawników zagranicznych pomocy prawnej w Rzeczypospolitej
Polskiej (Dz. U. Nr 126, poz. 1069), a wyłącznym przedmiotem
działalności takich spółek jest świadczenie pomocy prawnej.

Co zaś się tyczy obsługi finansowo-księgowej, to w myśl art. 76a
ust. 1 ustawy o rachunkowości usługowe prowadzenie ksiąg
rachunkowych jest działalnością gospodarczą, w rozumieniu przepisów
o swobodzie działalności gospodarczej, polegającą na świadczeniu
usług w zakresie czynności, o których mowa w art. 4 ust. 3 pkt 2-6.
(tj: 2) prowadzenie, na podstawie dowodów księgowych, ksiąg
rachunkowych, ujmujących zapisy zdarzeń w porządku chronologicznym i
systematycznym, 3) okresowe ustalanie lub sprawdzanie drogą
inwentaryzacji rzeczywistego stanu aktywów i pasywów, 4) wycenę
aktywów i pasywów oraz ustalanie wyniku finansowego, 5) sporządzanie
sprawozdań finansowych, 6) gromadzenie i przechowywanie dowodów
księgowych oraz pozostałej dokumentacji przewidzianej ustawą)
2. Przedsiębiorcy, wykonujący działalność, o której mowa w ust. 1,
są również uprawnieni do wykonywania działalności, obejmującej: 1)
prowadzenie, w imieniu i na rzecz podatników, płatników i
inkasentów, ksiąg podatkowych i innych ewidencji do celów
podatkowych oraz udzielanie im pomocy w tym zakresie, 2)
sporządzanie, w imieniu i na rzecz podatników, płatników i
inkasentów, zeznań i deklaracji podatkowych lub udzielanie im pomocy
w tym zakresie - w zakresie określonym odrębnymi przepisami.
3. Działalność, o której mowa w ust. 1 i 2, mogą wykonywać: 1)
przedsiębiorcy będący osobami fizycznymi, jeżeli są uprawnieni do
wykonywania czynności z zakresu usługowego prowadzenia ksiąg
rachunkowych, 2)pozostali przedsiębiorcy, pod warunkiem, że
czynności z tego zakresu będą wykonywane przez osoby uprawnione do
wykonywania czynności z zakresu usługowego prowadzenia ksiąg
rachunkowych.
4. Uprawnione do wykonywania czynności z zakresu usługowego
prowadzenia ksiąg rachunkowych są, z zastrzeżeniem ust. 6, osoby
posiadające certyfikat księgowy, osoby wpisane do rejestru biegłych
rewidentów lub na listę doradców podatkowych.

Moim zdaniem wszyscy nas w konia robią od samego początku...
(pseudo-TBS)

pozdrawiam wszystkich sąsiadów



Temat: Śmierć Pani BLIDY
Z pewnością nie miała czystego sumienia.
Gość portalu: mika napisał(a):

> A może nie miała czystego sumienia? Wątpię by uczciwy człowiek zrobił coś
> takiego.Dla mnie jeżeli ktoś ma takie fortuny to nie z uczciwej pracy.

Była minister w rządach SLD Barbara Blida popełniła samobójstwo
Ucieczka przed odpowiedzialnością?

Barbara Blida, była posłanka SLD i była minister budownictwa, nie żyje.
Kobieta odebrała sobie życie po wkroczeniu do jej domu funkcjonariuszy Agencji
Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Rewizja była związana z prowadzonym postępowaniem
w sprawie mafii węglowej. Była posłanka miała być zatrzymana i usłyszeć zarzuty
równocześnie z 13 innymi osobami zamieszanymi w nielegalny obrót węglem i
związanymi z tym działaniami korupcyjnymi.

Do tragedii doszło wczoraj nad ranem w Siemianowicach Śląskich. Po wkroczeniu
do domu Barbary Blidy funkcjonariuszy ABW kobieta poprosiła o możliwość
skorzystania z łazienki. Tam postrzeliła się w klatkę piersiową. Mimo
natychmiastowej akcji reanimacyjnej była minister zmarła. Opozycja natychmiast
obarczyła odpowiedzialnością polityczną za to zdarzenie Zbigniewa Wassermanna,
koordynatora służb specjalnych, domagając się jego dymisji. - Trzeba dokładnie
zbadać, czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie popełniła błędu - tak
sprawę skomentował z kolei premier Jarosław Kaczyński.
Rewizja przeprowadzona przez ABW miała związek z postępowaniem w sprawie mafii
węglowej. Blida była jedną z kilku osób objętych śledztwem w sprawie wręczania
i przyjmowania korzyści majątkowych przez funkcjonariuszy publicznych. - Była
podejrzewana o wręczanie i przekazywanie łapówek, ale nie postawiono jej
zarzutów - powiedziała Magdalena Stańczyk, rzecznik ABW. Podkreśliła, iż
zachowanie Blidy nie wskazywało na to, że może dojść do tragedii, a podczas
przeszukania panowała spokojna atmosfera. Po wkroczeniu funkcjonariuszy kobieta
ani na chwilę nie została sama, a w łazience towarzyszyła jej funkcjonariuszka.
Mimo to byłej posłance udało się sięgnąć po broń w szafce i oddać śmiertelny
strzał.

14 do zatrzymania
Jak poinformował nas prokurator Tomasz Tadla, rzecznik katowickiej prokuratury
okręgowej, Barbara Blida miała zostać wczoraj zatrzymana wraz z 13 innymi
osobami, a ich mieszkania miały zostać przeszukane. - Zarzuty dotyczące tych
osób mówiły o przyjmowaniu i wręczaniu korzyści majątkowych, praniu brudnych
pieniędzy i poświadczeniu nieprawdy w dokumentacji związanej z obrotem węgla -
powiedział Tadla. Podkreślił, iż śmierć byłej posłanki nie zakłóciła
pozostałych zaplanowanych przez prokuraturę rewizji i zatrzymań.
W związku z zajściem minister Zbigniew Wassermann, koordynator służb
specjalnych, zwrócił się do szefa ABW o przeprowadzenie "błyskawicznego
postępowania wyjaśniającego" okoliczności śmierci Blidy. W sprawie zostanie
przeprowadzone także śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w
Gliwicach. Minister przyznał, że funkcjonariusze mieli obowiązek zażądania od
Blidy wydania broni na początku przeszukania w jej domu. - Musimy ustalić, czy
do zdarzenia doszło z winy funkcjonariusza, czy osoby, która wybrała takie
rozwiązanie sprawy - powiedział Wassermann.
Na śmierć byłej posłanki zareagował Sejm. Wacław Martyniuk, sekretarz klubu
SLD, podkreślał, iż nie wie, co mogło sprowokować Blidę do tak desperackiego
czynu, i ostro skrytykował działania ABW. Klub SLD chciał także jeszcze wczoraj
usłyszeć rządowe wyjaśnienia na temat okoliczności śmierci byłej posłanki.
W innym przypadku zapowiadał złożenie wniosku o utworzenie komisji śledczej w
tej sprawie. Jak twierdził Jerzy Szmajdziński, szef klubu SLD, taka informacja
była niezbędna do dalszej normalnej pracy Sejmu. W odpowiedzi Marek Jurek,
marszałek Sejmu, podkreślił, że sprawa śmierci poruszyła wszystkich, jednak nie
powinno to być powodem do wypowiadania sądów o niewyjaśnionych jeszcze
okolicznościach śmierci byłej posłanki. Prace Sejmu zostały jednak przerwane.
Blida przez wiele lat była liderem śląskich struktur SLD, wcześniej należała do
PZPR i SdRP. Od 1989 roku przez 16 lat była posłem na Sejm RP. W rządach
Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza pełniła funkcję
ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa. Od 1997 roku była prezesem
Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a ostatnio prezesem firmy deweloperskiej.
Straty górnictwa wynikające z działalności tzw. mafii węglowej sięgają 50 mld
złotych. Przestępcy zarabiali na nielegalnym pośrednictwie pomiędzy kopalniami
a dużymi odbiorcami węgla. Rozpracowywaną sprawę opisywał raport, który kilka
miesięcy temu zniknął z MSWiA.




Temat: wielka czwórka - zarobki (ważne)
Pikaczu!

Po Twoich postach widze, ze radzimy sobie podobnie. Jestem z
Wroclawia od 9 lat w zawodzie, 5 lat BR, 7 lat certyfikowany
ksiegowy i ze 2 lata po ostatnim egzaminie ACCA. Ty po IP wnosze,
zes z Wawy. Dochody liczone po kosztach i podatku mam podobne
porownujac z menedzerem audytu, ale robie tez duzo projektow innych
niz audyt: ksiegi, rozne ekspertyzy podatkowe i w dziedzinie
rachunkowosci i bez tych dodatkowych fuszek to zarabialbym sporo
mniej. Byly lata, ze z audytu mialem nawet 30-40% obrotu, reszta to
ksiegi i podobne.

Wspolpracuje z wieksza kancelaria. Bez tego nie mialbym raczej szans
na znalezienie klienta. Ofertowanie, brak znanej firmy i jakiegos
zaplecza warsztatowego to jest nie do przeskoczenia, przynajmniej we
Wroclawiu. Dlatego zostawiam ladny % narzutu w kancelarii za co mam
biurko, dostep do baz wiedzy i niewiele wiecej. Za szkolenia,
samochod, delegacje, ubezpieczenia, komputer, telefon i ksiazki
ostatecznie place i tak ja z wlasnej kasy. Za to mam spory luz juz w
lipcu, a w sieprniu - październiku moge w ogole znikac z Polski i
jechac w swiat, co jak do tej pory bylo dla mnie rownie wazne jak
kasa.

Jestem na dzialalnosci gospodarczej i nie wiem jak dalej bedzie to
mozliwe po nowelizacji ustawy o BR i ich samorzadzie. Jezeli mialbym
placic ZUS i podatki po 32% to menedzerowie z Big4 beda ze swoja
kasa juz sporo lepsi i moze wtedy sie skusze na propozycje
headhunterow. Podejrzewam jednak, ze juz nie udaloby mi sie wskoczyc
w buty menedzera z Big4. Te procedury, raporty wewnetrzne,
zpanowanie nad zespolem kilunastu osob - to chyba za trudne juz dla
mnie. Poza tym wskoczylbym w oko cyklonu ... majac ze 50 projektow w
firmach gigantach porownujac z moimi obecnymi klientami.

A jak ty wspolpracujesz przy audytach? Masz asystenta? Ja nie mam,
ale sporo bieglych w naszej kancelarii dobiera sobie do roboty
aplikantow i studentow i za pol darmo maja prace dzieki ktorej
obskakuja po 40 audytow rocznie (chociaz klienci mali i sredni niz
duzi).

Chyba nie jest latwo byc kompletnie free lancerem bez biura? Jak
sobie radzisz z nowymi wymogami zachowania jakosci, weryfikacja
dokumentacji i z jakiego softu korzystasz przy badaniu? Szukam ludzi
w Polsce, z innych miast, ktorzy nie stanowili by konkurencji :) z
ktorymi moglbym sie wymienic takimi informacjami. Z czasem moze nie
bedzie wyboru i trzeba bedzie zalozyc siec takich free lancerow.

Co do zas jakosci uslug Big4 ... pewnie w papierach (working papers)
i ilosci godzin na projekcie maja sie czym pochwalic, ale prawda
jest ze zazwyczaj na badanie wysylana jest falanga swiezakow czasem
wrecz studenciakow i opinie zaslyszane od glownych ksiegowych o Big4
sa raczej zle tzn nie ma z kim pogadac, poradzic sie, trzeba duzo i
cierpliwie tlumaczyc, jak dzieciom.

Wiele firm przez nas badanych po kilku latach, zwiekszeniu obrotow i
istotnosci w grupie jest podbieranych przez Big4 za 3-4 razy wieksza
kase ;), bo tak chce audytor grupowy/wlascicel z Zachodu i znajac te
firmy i wiedzac jak potrafia miec porabany uklad kont nie chce mi
sie wierzyc, ze osoba 1-2 lata po studiach potrafi go rozwalic aby
ulozyc sensowne testy, z koleji menedzerowi nie zastanwiaja sie nad
takimi przyziemnymi sprawami, ale moze sie myle.

Czy w Big4 dalej wysyla sie na ACCA, czy juz tylko na egzaminy KIBR?

pozdr off



Temat: coś się wyjaśnia...
cerretalto napisał:

> Ale przy większych zamówieniach sprzedawca nie będzie kwękać z powodu
> banderol bo i tak większość butelek powinien pewnie przepakować (za co może
> zresztą spokojnie pobrać dodatkowo 0.5-1 euro od butelki). Czy sprzedawcy to
> rozumieją?

To nie tak niestety prosto, jeśli chciałby to ktoś robić w pełni legalnie z
punktu widzenia polskiego prawa. Na dzień dzisiejszy, chcąc pobrać banderole i
wpłacić zaliczkę na poczet podatku akcyzowego firma musi być podmiotem
gospodarczym z terenu RP i posiadać wszystkie "papiery". To oczywiście jest do
zrobienia dla każdej dużej firmy z terenu Unii, ale akurat sprawa akcyzy nie
jest najpoważniejszą przeszkodą przy sprzedaży wysyłkowej towarów objętych
specjalnym nadzorem podatkowym. Większym kłopotem jest rozliczanie VAT, który w
takim wypadku musi być pobrany na terenie RP a naliczany musi być od kosztów
towaru objętego specjalnym nadzorem (tutaj wino), zaś na przykład koszty
transprtu obciążać VATem lokalnym. Efekt jest taki, że chcąc zgodnie z obecnym
prawem sprzedawać do Polski wysyłkowo dla klientów indywidualnych, trzeba
dokonywać karkołomnych operacji biuroktratycznych które w dużym stopniu
musiałyby angażować odbiorcę przesyłki w wypełnianie przeróżnych dokumentów
celnych (celnych w tym sensie, że obecnie to Urząd Celny zajmuje się akcyzą) i
podatkowych (Urząd Skarbowy). Wydaje się więc, że obecnie bez fizycznie
istniejącej filii firmy na terenie RP, ciężko byłoby dopełnić wszelkich
wymogów. Przy czym paradoksem jest to, że prawdowpodobnie najbardziej
krytycznym elementem tej układanki okazuje się nie rygoryzm naszego, polskiego
prawa (wiemy bowiem, że przesyłki docierają do Polski sporadycznie trafiając
na "opór" celników) ale konieczność wykazania podstawy do nie naliczania VAT i
sprzedaży detalicznej w cenach netto przez firmę wysyłającą. Brak pełnej
dokumentacji dotyczącej opuszczenia macierzystego obszaru podatkowego nadawcy i
wprowadzenia go na inny obszar podatkowy wraz z uiszczeniem właściwego dla
niego VAT może spowodować poważne reperkusje. Sprawy VAT w
obrocie "wewnątrzunijnym" są bardzo precyzyjnie określone a umowy ratyfikowane
przez wszystkie państwa i twardo relizowane. W praktyce oznacza to, że firma
wysyłając towar zgodnie z prawem, musiałaby polegać w pełni bądź na
skrupulatności i chęci spędzenia kiku dni w różnych urzędach przez odbiorcę
przesyłki, bądź zlecić wykonanie tych operacji spedytorowi, co po pierwsze
kosztuje dość sporo, ale co ważniejsze rodzi także potrzebę uzyskania przez
firmę-spedytora zezwolenia na sprzedaż alkoholu i płacenie parapodatków dla
PARPA. Bowiem w takiej sytuacji spedytor jest wprowadzającym towar do handlu na
teren RP.

Pokutujące w polskim prawie dziwolągi z minionej epoki w połączeniu z
ultrabiurokratyzmem i fiskalizmem unijnym (i krajowym) tworzą sytuację prawną
która jest rozwleczona kompetencyjne pomiędzy pion celny, podatkowy oraz
administrację lokalną (to ona wykonuje w terenie parafiskalne zadania PARPA).
Jest to, z punktu widzenia przedsiębiorcy, sytuacja trudna i niebezpieczna
poprzez wielość regulacji wzajemnie zazębiających się a realizowanych przez
różne państwowe instytucje represyjne niezależnie interpretujące literę prawa
(też zresztą rozsianą po dziesiątkach ustaw i roporządzeń). Z punktu widzenia
państwa też zresztą jest to sytuacja beznadziejna, bo niemoc kompetencyjna
prowadzi do tego, że w praktyce nie dochodzi do egzekucji prawa.

Pół żartem, pół serio, dwa postulaty (z pełną świadomością, że nikt tym się nie
zajmie w kraju gdzie roczne spożycie wina na statystycznego mieszkańca na razie
ledwo dobija do 1 litra):

1. Zlikwidować opłaty wynikające z zezwoleń na handel winem, zarówno detaliczny
jak i hurtowy. Opłaty i tak trafiają do budżetowej jednostki administracji
państwowej jaką jest PARPA, co oznacza że de facto państwo pobiera podatek od
poadtku VAT i często dzieje się to dwukrotnie. Wysoki VAT oraz podatek akcyzowy
całkowicie powinien zaspokoić potrzeby PARPA w zakresie walki ze zgubnymi
efektami picia wina importowanego w tej zatrważającej ilości mniej niż 38
milionów litrów wina na cały kraj.

2. Będąc realistą nie zarządam zniesienia akcyzy która wydaje się być jednym z
najważniejszych narzędzi ratunkowych każdego kolejnego rządu, ale uważam że
naklejanie tych kretyńskich, obrzydliwych paseczków to jakaś kompletna
paranoja. Polska może rozliczać akcyzę wzorem większości krajów na świecie bez
przyklejania tego kosztownego obrzydlistwa. Gotów byłbym nawet zaproponować
podwyższenie akcyzy o kwotę za którą druczki te trzeba zakupić! Toż to czysty
zysk dla 3 stron: my nie muszimy kleić i płacić za klejenie, państwo nie musi
drukować i dystrybuować a kasy dostanie jednak o parę groszy więcej, a klient
nie musi potem tego zrywać żeby nie szpeciło mu piwnicy.

pzdr!




Temat: Religa: jest szansa na wyższą składkę zdrowotną
Religa: jest szansa na wyższą składkę zdrowotną

W związku z obecnymi, kolejnymi naciskami lekarzy o wzrost wynagrodzeń
(a te naciski nigdy nie ustaną jeśli rządzący bez względu na lewicowość i
prawicowość)
będą im ulegać pozwalam sobie poinformować, że wszystkim, którzy poważnie myślą
o naprawie katastrofalnej sytuacji w polskiej ochronie zdrowie radzę aby
najpierw zapoznali się z choćby 3-4 europejskimi systemami finansowania ochrony
zdrowia (wymyślanie ciągle prochu jest bez sensu).
Zalecam następujące państwa:
Wielka Brytania – rzekomo bezpłatna opieka zdrowotna – jakość beznadziejna,
długie kolejki
Szwecja – częściowe współfinansowanie – jakość dobra, ucieczka lekarzy
Niemcy – 3 lata temu pogłębiono współfinansowanie (powstrzymano narastający
kryzys)
Francja – współfinansowanie, największe zadowolenie pacjentów (sondaże
obiektywne- szwedzkie)

JEDYNYM POWODEM
WPROWADZENIA WSPÓŁFINANSOWANIA W OCHRONIE ZDROWIA BĘDZIE PIERWSZYM i JEDYNYM
SKUTECZNYM KROKIEM w stronę ZAHAMOWANIĄ MARNOTRAWIENIA PIENIĘDZY NA LECZENIE.
Jeśli NIE WPROWADZI SIĘ współpłacenia to składka zdrowotna będzie ciągle rosła.
Przypomnę przed 8 lata (w 1999 roku) wynosiła ona 7,5 procent naszych dochodów,
a obecnie już 9 procent. W konsekwencji na przykład osoby prowadzące
działalność gospodarczą w 1999 roku płaciły miesięczną składkę
zdrowotną w wysokości 56 złotych i
20 groszy (styczeń i luty 1999). Obecnie (lipiec 2007) ta składka miesięczna
wynosi już 190,51 złotych. Łatwo wyliczyć, że danina prowadzących działalność
gospodarczą na rzecz służby zdrowia wzrosła w ciągu 8 lat prawie 3 i pół razy.
Gdyby tę nadwyżkę prowadzący działalność gospodarczą przeznaczyli na
współfinansowanie SYSTEM FUNKCJONOWAŁBY ZNACZNIE LEPIEJ.

Bez współfinansowania WZROST składki zdrowotnej będzie ciągły bez JAKICHKOLWIEK
SZANS na poprawę standardu leczenia i opieki medycznej.

Nie ma żadnej bezpłatnej służby zdrowia. W gospodarce rynkowej zawsze ktoś musi
wnieść opłatę, składkę, podatek chyba że wracamy do komunizmu ????

NIEKTÓRE POWODY dla których ochrona zdrowia wymaga współfinansowania:
Przykład:
1. Lekarz specjalista okulista, ale także reumatolog, hematolog, onkolog – gdy
otrzymuje kontrakt z NFZ przez 2-3 miesiące przyjmuje wszystkich zgłaszających
się pacjentów. Bada rzetelnie, zakłada pacjentom dokumentacje medyczną.
Następnie zaleca pacjentom wizytę za 3 do 6 tygodni na kontrolę. W efekcie po
około pół roku powstaje lista pacjentów ok. 300-400 w ciągłym obrocie. Oni są
super zadowoleni, ale pacjenci nagle, prawdziwie chorzy, próbujący uzyskać
pierwszą poradę nie mają na to szansy mimo iż liczba kontraktów
specjalistycznych NFZ ciągle rośnie.
2. Wielu lekarzy specjalistów za pieniądze NFZ pozoruje leczenie. Zdarzają się
przypadki przyjęcia 20 chorych w 25 minut. Właściwy czas wizyty (według
standardów NFZ to ok. 15-20 minut) gdyby pacjent wnosił
opłatę w ramach współfinansowania nie
pozwoliłby się tak jak obecnie oszukiwać.
Współfinansowanie w szpitalach rzędu 15-20 złotych za dzień zlikwiduje plagę
polskiego szpitalnictwa, czyli przepustki pacjentów, w efekcie skrócone zostaną
kolejki na operacje planowe.

W NASZEM PACJENTÓW INTERESIE OPŁACA NAM SIĘ ZGODZIĆ NA WSPÓŁFINANSOWANIE.

Pacjent współfinansujący to PACJENT KONTROLUJĄCY.

Nie jestem lekarzem, ale tym razem głośno krzyczę
Naczelna Izba Lekarska MA RACJĘ !!!!!!!!!!!

Moim zdaniem akurat to współpłacenie nie leży w interesie lekarzy, lecz w
INTERESIE PACJENTÓW obecnie potulnie płacących składki na CORAZ GORSZĄ I CORAZ
BARDZIEJ KOSZTOWNĄ SŁUZBĘ ZDROWIA.

Rządzący, którzy boją się podjąć ważne, konieczne choć niepopularne
(przejściowo) decyzje szkodzą społeczeństwu.




Temat: Czy w waszych spółdzielniach jest to samo?
Widzę, żę Leszek orientuje się dosyć dobrze, co się dzieje w Jarach. Istotnie
jest to wojna grupy cwaniaków, którzy obsadzili zarząd i radę nadzorczą w celu
ogrania reszty mieszkańców, o czym świadczą liczne dokumenty i fakty, z
pozostałymi mieszkańcami. A jest z czego coś sobie uszczknąć, bo poniesione
przez Jary wydatki w roku 2001 to prawie 41 milionów złotych! Przekroczono je w
stosunku do planu o 2 miliony złotych bez wiedzy i zgody poprzedniej rady
nadzorczej, ale jak mogło być inaczej, skoro na czele jej Komisji Rewizyjnej
stali osobnicy bez żadnej wiedzy ekonomicznej a główny księgowy i jednocześnie
wiceprezes musiał uciekać ze spółdzielni Na Skraju za bliżej nie znane mi
sprawki - może odezwą się mieszkańcy tej spółdzielni. Wydawano pieniądze na
artykuły sponsorowane w Naszej Metropolii, programy komputerowe, których nie
ma, nagrody dla pracowników za byle co, remonty wykonywane przez najdroższe
firmy. Magazyn w spółdzielni o wartości około 200 tysięcy złotych po prostu
rozkradziono, bo trudno nazwać inaczej sposób jego likwidacji. Budowę budynków
przy ulicy Wiolinowej/KEN zlecono firmie EDBUD robiącej bokami, która od lat
nie kończy budów w innych częściach Warszawy. Umowa zawarta przez poprzedni
zarząd z tą firmą nie była parafowana przez radców prawnych spółdzielni, a
gdyby nawet była, to najprawdopodobniej tylko formalnie, bo czego można się
spodziewać po radcy prawnym, który poprzednio ukrywał przed spółdzielcami fakt,
że prezes spółdzielni przez rok czasu nie był zarejestrowany w sądzie i pomimo
tego działał jako pełnoprawny prezes. Co ciekawsze, kilku członków obecnej rady
nadzorczej o tym wiedziało. Obecna rada nadzorcza liczy tylko trzech osobników
z wyższym wykształceniem - jeden z nich to chemik wiecznie podszyty strachem i
wyjątkowo spolegliwy, pozostali dwaj z jakimiś kwalifikacjami przydatnymi w
służbach mundurowych. Teraz te dwa organy praktycznie beż żadnej kontroli
mieszkańców będą mogły rozwinąć skrzydła to jest skubać ich ile się da. Sporo
mieszkańców o tym wie, ale nie wiadomo dlaczego, nic nie czyni, aby to zmienić.
Może jest zastraszana w indywidualnych rozmowach wizjami nieszczęść jakie mogą
spotkać spółdzielnię gdy uwierzą tzw. oszołomom tj osobom, które wiedzą, co się
w spółdzielni dzieje albo co się może stać. Przykładowo, zarząd który podpisał
w tajemnicy przed poprzednią radą umowę z EDBUDEM (wiedział jednak o tym
przewodniczący poprzedniej rady i nowa jej członkini - gospodyni domowa) w
takim samym trybie może zastawić budynek przy zaciąganiu kredytu. Obecnie
zarządy spółdzielni starają się jak najwięcej wydawać, aby zadłużyć
spółdzielnię i utrudnić wydzielanie się poszczególnych budynków. Część członków
spółdzielni jest po prostu kupowana a to poprzez umożliwienie im zarządzania
terenami i zrabiania, przydzielanie prawie darmo mieszkań jak wspomnianej pani
gospodyni czy też ocieplenie budynku - później już działa stara, znana w
psychologii, zasada wzajemności: ty mi wyświadczyłeś przysługę, ja ci też.
Reszta jest obojętna, bo albo nie wie o co chodzi albo stać ich na płacenie
coraz wyższych czynszów. Lustracje nic tu nie pomogą, bo lustratorzy w trosce o
przyszłe możliwości zarobku nie ujawniają pełnej prawdy. Ostatnie badanie
bilansu w Jarach ujawniło liczne praktycznie przekręty finansowe, ale większość
przedstawicieli na zebraniu w dniu 8 czerwca uznała to za nic nie znaczący
fakt, gdyż nie zgodziła się na pogłębione zbadanie licznych, budzących
wątpliwości zjawisk gospodarczych w spółdzielni. Zachęcone takim obrotem sprawy
zarząd i rada nazorcza najpewniej nie będą mieć skrupułów przy kolejnych
machinacjach. Że podobnie dzieje się w innych spółdzielniach Ursynowa,
wystarczy odwiedzić stronę www.3domy.info.
Ale dość na dzisiaj tych narzekań - czekamy na informację o ewentualnych tego
typu sprawach i jak je można wykluczyć.



Temat: Przywileje KK w Pomrocznej
Przywileje KK w Pomrocznej
prawy finansowe polskiego Kościoła nigdy nie były otwarcie omawiane
przed opinią publiczną. Poza ogólnikowymi wypowiedziami, strona
kościelna nie jest skora do przeprowadzenia przed społeczeństwem
szczegółowego bilansu swojego majątku i dochodów. Dzięki danym
statystycznym, jak również informacjom medialnym, możliwe jest
jednak oszacowanie skali środków publicznych przepływających co roku
do Kościoła. Według różnych źródeł, łączna wielkość określana jest
od 4 do 5 miliardów złotych.

1. Komisja Majątkowa

Szczególne korzyści finansowe Kościół uzyskał dzięki utworzeniu
Komisji Majątkowej. Przekazywanie przez nią dóbr było wolne od
opłat, a jej orzeczenie stanowiło podstawę do wpisu do ksiąg
wieczystych. Od orzeczenia Komisji Majątkowej nie przysługiwało
odwołanie. Ustawa z dnia 17.05.1989 r., była więc faktycznie ustawą
dającą prawo reprywatyzacji majątków kościelnych i dotyczyła tylko
Kościoła rzymskokatolickiego. Postanowienia Komisji Majątkowej są
ostateczne i nie podlegają zaskarżeniu przez osoby trzecie tj. osoby
fizyczne i osoby prawne. Władze gminne, powiatowe, wojewódzkie, nie
mogły zaskarżyć decyzji Komisji Majątkowej, gdy zabierano im
szpitale, szkoły, domy opieki społecznej itd.

Działalność Komisji Majątkowej naruszała normy prawne państwa. Jej
działalność budziła wątpliwość m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich i
Trybunału Konstytucyjnego. Orzeczenie Komisji Majątkowej narusza
prawo do orzeczeń sądu osób trzecich, co jest chronione przepisami
ustawy zasadniczej, jaką jest Konstytucja oraz umowami
międzynarodowymi, jak Europejska Konwencją Praw Człowieka — art. 6 i
Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych — art. 14, wydanych przez ONZ.

We wrześniu 2004 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka na wniosek
ZNP wydał wyrok nakazujący państwu polskiemu wypłatę odszkodowania
na rzecz ZNP za odebranie przez Komisję Majątkową kamienicy w
Przemyślu i przekazanie jej Zgromadzeniu Zakonnemu Sług Jezusa.
Decyzja Trybunału i zakwestionowanie zasad, na bazie których działa
Komisja Majątkowa, daje realną możliwość podważania jej decyzji z
ostatnich kilkunastu lat.

2. Przywileje podatkowe (ustawa o stosunku państwa do Kościoła kat.
z 20.02.1997 r.):

Kościół:

* ma prawo nie odprowadzać podatków z tytułu przychodów z
działalności niegospodarczej;
* ma prawo nie prowadzić na ten temat dokumentacji;
* jest zwolniony z opodatkowania dochodów z działalności
gospodarczej, jeśli w danym r. podatkowym albo w następnym dochody
zostały (deklaratywnie) przeznaczone na cele kultowe, oświatowo-
wychowawcze, naukowe, kulturalne, działalność charytatywno-
opiekuńczą, punkty katechetyczne, konserwację zabytków, inwestycje
sakralne oraz remonty;
* jest zwolniony z podatków i świadczeń na rzecz samorządów;
* jest zwolniony z podatków od spadków i darowizn oraz
wynikających z tego tytułu opłat skarbowych. Darczyńcy mogą wyłączyć
ofiarowane kwoty z podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym i
wyrównawczym;
* jest zwolniony od opłat celnych, jeśli dary są przeznaczone
(deklaratywnie) na cele kultowe, charytatywno-opiekuńcze oraz
oświatowo-wychowawcze.

3. Przykładowe kanały transferu pieniędzy dla Kościoła
rzymskokatolickiego:

* ogromne nadania nieruchomości lub ich zbywanie za 1% wartości
a następnie zyski Kościoła z tytułu obrotu tą ziemią i budynkami;
* dotacje samorządowe - skala niemożliwa do precyzyjnego
oszacowania, np. dotacja mazowieckiego Sejmiku Wojewódzkiego w 2006
r. na rzecz Świątyni Opatrzności Bożej w wysokości 20 mln;
* koszty nauczania religii w szkołach: wypłaty dla ok. 40 tyś
katechetów — 600-700 mln;
* dotacje ze spółek Skarbu Państwa, np. wkład spółek do TV Puls
i Telewizji Familijnej to 198 mln zł, darowizny PKN Orlen w 2001 r.
to ponad 54 mln zł;
* szkoły wyższe Kościoła rzymskokatolickiego — 83,6 mln. (w tym
Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie na działalność dydaktyczną —
66,7 mln.);
* dopłaty do produkcji rolnej z Unii Europejskiej — przy 160
tyś. ha Kościół otrzymuje ok. 90 mln złotych;
* Fundusz Kościelny - 78 mln;
* kapelani: MON (173), BOR (3), Straż Graniczna (16), PSP (16),
MSWiA (26) — 10 mln;
* kapelani w służbie zdrowia — liczba szacunkowa ok. 1,5 tyś. —
2 mln.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4955/q,13.lat.konkordatu.8211.13.lat.mroku
Pisuar oczywiscie przywileje powiekszyl. Informacja jest z lipca
2007 roku.



Temat: Nowe inwestycje w oczyszczalni ścieków
Nie tylko praktyka w Niderlandach ale to tu nieistotne... Niezbyt ładnie jest
wyśmiewać sie z innych cyt. "buahahaha;)))" ale niestety niektórzy faceci braki
w edukacji nadrabiają porykiwaniem.

1. Dyskusja dotyczy oczyszczalni scieków komunalnych stąd było moje stwierdzenie
dotyczące technologii remediacji. Po prostu nie slyszałam, zeby na jakiejkolwiek
dużej oczyszczalni ściekow komunalnych w kraju lub za granicą usuwano metale
ciężkie z osadów metodą remediacji. Jesli wiesz o takich zastosowaniach proszę
podaj przykład.

Dodam, ze dyskusja nie dotyczyła gleby lub ścieków przemysłowych. Jesli
mieszkasz w Holandii to powinieneś wiedzieć jak zagospodarowuje się tam osady i
jaka jest opinia o kompostowaniu osadów sciekowych z dużych oczyszczalni ściekow
komunalnych lub zmieszanych odpadów komunalnych.

2.DANO - skąd ten pomysł? Nikt w kraju nie kompostuje osadów sciekowych w
kompostowanich DANO (były takie próby ale nieudane). I nie o takiej kompostowni
pisałam lecz o dużej kompostowni osadów ściekowych w jednym z największych miast
w Polsce. A co do DANO to ten system jesli chodzi o efekty niewiele się rózni od
pseudo nowoczesnych kompostowni odpadów organicznych wysortowanych z odpadów
zmieszanych takich jak cytowany Gorzów lub Płock.

Kompostowanie to niespecjalnie skomplikowana technologia i niestety w dalszym
ciągu niezależnie od stopnia "profesjonalności" metody, to jakośc wsadu decyduje
o jakości kompostu. Od lat 50-tych ubiegłego wieku nie zanotowano tu odkryć
godnych Nobla.

3. Jedyna norma dot. kompostu jaką wydano w Polsce dotyczyła kompostu z odpadów
miejskich. W UE nie ma normy dot. kompostu z osadów. Zgodnie z ostatnimi
dokumentami roboczymi jako kompost będzie można określać tylko produkt
kompostowania selektywnie zebranych odpadów spełniający określone wymagania. Co
do osadów to jest dokument roboczy dot. osadów z r. 2000, który ma być podstawą
zmian dyrektywy w sprawie osadów i z racji miejsca zmaieszkania pwinienes znac
te dokumenty.

Stosowanie osadów w Polsce reguluje rozporządzenie w sprawie komunalnych osadów
ściekowych, które określa warunki, jakie muszą być spełnione przy
wykorzystywaniu komunalnych osadów ściekowych. Ten przepis jest bardzo łagodny.
Natomiast jesli ktoś chciałby produkować kompost z osadow i co istotne
wprowadzać go do obrotu, to musi spełnić wymagania ustawy o nawozach i nawozeniu
i wynikajacych z niej rozporzadzen. Tych wymagań nie jest w stanie spełnić
kompost z oczyszczalni sciekow obslugujacych większe aglomeracje jak np. Poznań.
Tylko chyba 2-3 mmiejsze kompostownie osadów (m.in. Słupsk) produkuja taki
kompost. Nie ma żadnej polskiej normy dla kompostu.

4. Przecież to Ty pisales wczesniej o "niewielkich ilościach materiałów
strukturalnych". Mam na ten temat odmienne zdanie i stąd był mój komentarz dot.
dzialalności poznańskich naukowców "slynnych" w tej materii.

5. Podtrzymuje swoje zdanie, ze na gruncie krajowych przepisów można zrobić z
osadami prawie wszystko, jednak trzeba miec do tego odludną lokalizację (nie
taka jak mają Koziegłowy) a taką jak np. Piła. Nie trzeba do tego zadnej
wybitnej wiedzy technologicznej i prawnej. W oparciu o rozporządzenie o
wykorzystaniu osadów sciekowych produkowane są tzw. podłoża do róznych upraw i
jest to usankcjonowane wytycznymi w krajowym planie gosodarki odpadami. Moim
zdaniem jest to chore i na pewno nie bede nikomu doradzala takich dzialań do
czego jak widze ty się palisz.

6. Co do mojego niedouczenia i twojej fachowości to pozwole sobie miec odmienne
od Twojego zdanie. Natomiast w oparciu o opublikowaną powyżej twórczośc
nadałabym Ci honorowy tytuł pana.nikt gospodarki wodno-ściekowej ;-). Tylko sie
nie obrażaj...

Pozdrawiam




Temat: PO chce częściowej prywatyzacji usług medycznych
PO chce częściowej prywatyzacji usług medycznych

W związku z obecnymi, kolejnymi naciskami lekarzy o wzrost wynagrodzeń
(a te naciski nigdy nie ustaną jeśli rządzący bez względu na lewicowość i
prawicowość)
będą im ulegać pozwalam sobie poinformować, że wszystkim, którzy poważnie myślą
o naprawie katastrofalnej sytuacji w polskiej ochronie zdrowie radzę aby
najpierw zapoznali się z choćby 3-4 europejskimi systemami finansowania ochrony
zdrowia (wymyślanie ciągle prochu jest bez sensu).
Zalecam następujące państwa:
Wielka Brytania – rzekomo bezpłatna opieka zdrowotna – jakość beznadziejna,
długie kolejki
Szwecja – częściowe współfinansowanie – jakość dobra, ucieczka lekarzy
Niemcy – 3 lata temu pogłębiono współfinansowanie (powstrzymano narastający
kryzys)
Francja – współfinansowanie, największe zadowolenie pacjentów (sondaże
obiektywne- szwedzkie)

JEDYNYM POWODEM
WPROWADZENIA WSPÓŁFINANSOWANIA W OCHRONIE ZDROWIA BĘDZIE PIRWSZYM ( i jedynym
skutecznym) KROKIEM w stronę ZAHAMOWANIĄ MARNOTRAWIENIA PIENIĘDZY NA LECZENIE.
Jeśli nie wprowadzi się współpłacenia to składka zdrowotna będzie ciągle rosła.
Przypomnę przed 8 lata (w 1999 roku) wynosiła ona 7,5 procent naszych dochodów,
a obecnie już 9 procent. W konsekwencji na przykład osobay prowadzące
działalność gospodarczą w 1999 roku płaciły miesięczną składkę
zdrowotną w wysokości 56 złotych i
20 groszy (styczeń i luty 1999). Obecnie (maj 2007) ta składka miesięczna
wynosi już 190,51 złotych. Łatwo wyliczyć, że danina prowadzących działalność
gospodarczą na rzecz służby zdrowia wzrosła w ciągu 8 lat prawie 3 i pół raza.
Gdy tę nadwyżkę prowadzący działalność gospodarczą przeznaczyli na
współfinansowanie SYSTEM FUNKCJONOWAŁBY ZNACZNIE LEPIEJ.

Bez współfinansowania wzrost składki zdrowotnej będzie ciągły bez JAKICHKOLWIEK
SZANS na poprawę standardu leczenia i opieki medycznej.

Nie ma żadnej bezpłatnej służby zdrowia. W gospodarce rynkowej zawsze ktoś musi
wnieść opłatę, składkę, podatek chyba że wracamy do komunizmu ????

Jeden z wielu powodów dla których ochrona zdrowia wymaga współfinansowania:
przykład lekarz specjalista okulista, także reumatolog, hematolog, onkolog –
gdy otrzymuje kontrakt z NFZ przez 2-3 miesiące przyjmuje wszystkich
zgłaszających się pacjentów. Bada rzetelnie, zakłada pacjentom dokumentacje
medyczną. Następnie zaleca pacjentom wizytę za 3 do 6 tygodni na kontrolę. W
efekcie po około pół roku powstaje lista pacjentów ok. 300-400 w ciągłym
obrocie. Oni są super zadowoleni, ale pacjenci nagle, prawdziwie chorzy,
próbujący uzyskać pierwszą poradę nie mają na to szansy mimo iż liczba
kontraktów specjalistycznych NFZ ciągle rośnie.
Wielu lekarzy specjalistów za pieniądze NFZ pozoruje leczenie. Zdarzają się
przypadki przyjęcia 20 chorych w 25 minut. Właściwy czas wizyty (według
standardów NFZ to ok. 15-20 minut) gdyby pacjent wnosił
opłatę w ramach współfinansowania nie
pozwoliłby się tak jak obecnie oszukiwać.
Współfinansowanie w szpitalach rzędu 15-20 złotych za dzień zlikwiduje plagę
polskiego szpitalnictwa, czyli przepustki pacjentów, w efekcie skrócone zostaną
kolejki na operacje planowe.

W NASZEM PACJENTÓW INTERESIE OPŁACA NAM SIĘ ZGODZIĆ NA WSPÓŁFINANSOWANIE.

Pacjent współfinansujący to PACJENT KONTROLUJĄCY.

Nie jestem lekarzem, ale tym razem głośno krzyczę
Naczelna Izba Lekarska MA RACJĘ !!!!!!!!!!!

Moim zdaniem akurat to współpłacenie nie leży w interesie lekarzy, lecz w
INTERESIE PACJENTÓW obecnie potulnie płacących składki na CORAZ GORSZĄ I CORAZ
BARDZIEJ KOSZTOWNĄ SŁUZBĘ ZDROWIA.

Rządzący, którzy boją się podjąć ważne, konieczne choć niepopularne
(przejściowo) decyzje szkodzą społeczeństwu.




Temat: Porażający obraz z zeznań Czyżewskiego !
notka z GW
Czyżewski sypie z Niemiec

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2609507.html
Ireneusz Dańko, Kraków 19-03-2005, ostatnia aktualizacja 18-03-2005 21:05

Spać nie można, mając tę wiedzę - tak poseł UP Andrzej Aumiller podsumował w
piątek drugi dzień internetowych przesłuchań Andrzeja Czyżewskiego w sprawie
mafii paliwowej

Prokuratura nie wyklucza wysłania specjalnej grupy śledczej do Niemiec, aby na
miejscu spotkać się ze świadkiem. Czyżewski tam mieszka od lat. Drugi dzień
składał zeznania przez internet. Trzech posłów komisji śledczej ds. Orlenu
razem z prokuratorami prowadzącymi największe śledztwo dotyczące mafii
paliwowej usłyszało wczoraj znowu o powiązaniach dziesiątek polskich polityków
("z lewicy i prawicy") z przestępczym biznesem.

Tym razem - jak opowiadali potem posłowie - przeciwnie do pierwszego dnia
przesłuchań miało paść wiele konkretów. Świadek w hamburskiej prokuraturze nie
tylko wymieniał kolejne nazwiska i nazwy spółek, ale za pośrednictwem internetu
przedstawiał też dokumenty. Jakie, posłowie ani prokuratorzy nie podali. To
wszystko jednak zdaniem członków komisji śledczej znacząco uwiarygodnia
Czyżewskiego.

- Materiał przedstawiony przez świadka jest nieprawdopodobnie głęboki, bardzo
kompetentny, zawierający setki, jeśli nie tysiące bardzo konkretnych
informacji - ocenił poseł Antoni Macierewicz (RKN).

- To wiedza, która poraża. Wszystko układa się w bardzo logiczną całość. Nic
dziwnego, że tego człowieka chciano pozbawić życia. Dostaliśmy kawał
fantastycznego dowodu - mówił poruszony poseł Zbigniew Wassermann (PiS). Emocji
nie krył również na ogół opanowany poseł Aumiller.

I to on wagą zeznań Czyżewskiego uzasadniał nawet konieczność wyznaczenia
jesiennego terminu wyborów. Do tego czasu bowiem prokuratura powinna
zweryfikować informacje Czyżewskiego. - Niektórzy nawet niech nie próbują
kandydować - zaznaczył Aumiller.

Aby przyśpieszyć śledztwo, parlamentarzyści chcą wystąpić do ministra
sprawiedliwości o wzmocnienie kadrowe i finansowe Prokuratury Apelacyjnej w
Krakowie. Jej szef prokurator Bogusław Słupik przewiduje, że same przesłuchania
Czyżewskiego mogą trwać nawet miesiąc.

O zeznaniach świadka wypowiadał się jednak znacznie ostrożniej niż posłowie.
Podobnie prokurator Marek Wełna, szef zespołu tropiącego mafię paliwową w
Polsce. Obaj nie wykluczyli wyjazdu grupy prokuratorów do Niemiec. Czyżewski -
jak pisaliśmy - nie chce zjawić się w Polsce, ponieważ zielonogórska
prokuratura ściga go listem gończym za nadużycia gospodarcze. Czuje się
zagrożony. W ostatnich czterech latach - jak twierdził - sześciokrotnie
usiłowano go zabić, aby nie ujawnił swej wiedzy. W piątek powtórzył, że w
paliwowe przekręty są zamieszani m.in. byli ministrowie z rządu Leszka Millera,
kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, kierownictwo polskich służb
specjalnych i policji. To oni podobnie jak "spółdzielnia Tomaszewskiego"
(wicepremiera w rządzie Jerzego Buzka) poprzez swoich ludzi w urzędach i
zarządach państwowych spółek mieli dbać o interesy paliwowych bossów i
współpracować z "ośrodkiem wiedeńskim", Baraniną itd.

Podczas przesłuchania - jak ujawnili posłowie - podał np., ilu agentów miała w
Polsce wschodnioniemiecka służba bezpieczeństwa Stasi, i niektórych z nich
wymienił.

Wassermann przyznał, że Czyżewski posiada tak dużą wiedzę ("także dotyczącą
afery FOZZ"), że trzeba sprawdzić, czy nie jest agentem obcego wywiadu.

• Czyżewski, b. prokurator, wyemigrował w latach 80. po zwolnieniu z
prokuratury i internowaniu za działalność w „Solidarności”. Na początku lat 90.
wrócił do Polski jako przedstawiciel zachodnich koncernów paliwowych i
udziałowiec spółki zamieszanej w nielegalny obrót paliwem.



Temat: Budowa malego domku - ile potrzeba ????
Uwaga!!!!!!!!! konkurencja dla dobrydom1????
szukam konkretnych informacji o domkach w systemie kanadyjskim - firmy do
polecenia, plusy, minusy. myślę bardzo poważnie o wybudowaniu takiego domku i
chętnie poczytam opinie doświadczonych. dzięki

dlaczego my zachęta jednej z firm spec. od kanadyjczyków

· Ponad dwudziestoletnie doświadczenie
· Doskonała i sprawdzona technologia / Stany Zjednoczone , Kanada ,
Skandynawia , 25% budownictwa w Niemczech /. Nasza firma nie zmienia i nie "
ulepsza " znanej i sprawdzonej technologii. Budujemy dokładnie tak jak buduje
się na świecie i z tych samych materiałów.
· Szybkie budowanie. Budowa w stanie pod klucz trwa ok. 3 miesięcy.
· Zdrowe budowanie. Wszystkie stosowane materiały są bardzo "przyjazne"
użytkownikom domów.
· Ciepłe budownictwo. Oczywiste korzyści jakie płynę z energooszczędności
domów.
· Tanie budowanie. Ponieważ jesteśmy małą firmą rodzinną możemy w
znacznym stopniu ograniczyć nasze koszta co wpływa korzystnie na cenę naszych
domów. Jesteśmy bardzo konkurencyjni cenowo przy doskonałej jakości.
· Indywidualne budowanie. Każdy dom jest niepowtarzalny. Klient wybiera
począwszy od projektu - poprzez np. kolory tynku, dachu, ścian wewnętrznych -
do urządzeń sanitarnych, glazur i terakot.
· Solidność i gwarancja. Udzielamy 20 lat gwarancji na konstrukcję oraz
36 miesięcy na wykończenie wewnątrz.
Jeżeli masz małą firmę budowlaną bądź sam potrafisz wykonać wiele rzeczy, masz
zaprzyjaźnionych fachowców proponujemy wersję "konstrukcja". Możesz zamówić u
nas samą konstrukcje domu wg. Własnego projektu. Po wykonaniu fundamentu
zgodnie z dokumentacją i naszymi wytycznymi możemy postawić gotową konstrukcję
domu. Reszta należy do Ciebie lub twojej firmy. Służymy pomocą jeżeli chodzi o
dodatkowe instrukcje odnośnie technologii. W ten sposób można budować dom
systemem gospodarczym lub na sprzedaż. Można też wcześniej pozyskać klientów na
konkretny dom - my jako firma znana na rynku oraz z wieloletnim doświadczeniem
oczywiście firmujemy konstrukcję oraz udzielamy na nią gwarancję na 20 lat.
Reszta to wykończenie oraz jakość twojej pracy. Zapraszamy małe firmy budowlane
oraz ludzi bardzo przedsiębiorczych nie bojących się wyzwań. Cena 1m2
powierzchni zabudowy w wersji "konstrukcja" wynosi 590 zł (netto).

dopisek dobrydom1 Nie mówią dokładniej co to znaczy konstrukcja ale z
doświadzczeń ma budowie takiego domu wiem ze chodzi ty o szkielet ( słupki ) z
drewna obłożony płytami wiórowymi ile w tych płytach kleju , chemi ,
impregnatów jeden Pan Bóg , może tylko wiedzieć
Powie ktoś zaraz że mają certyfikaty , ze dopuszczone do obrotu ,że badania
mają

Opowiadam czy wierzysz , ze takie rzeczy nie uda się tzw. deweloperom i
hurtowniom kupić w naszym przeżartym korupcjami kraju , Aby było ciekawiej
taniej wiele płyt wiórowych sprowadza się z Ukrainy nawet wprost z okolic
Czarnobyla jest tam wiele drzewostanów Ukraińcy ich nie chcą , a dość dobrze
rosną na radioaktywnej glebie więc
eksportują drewno płyty wiórowe do Polski Wszyscy zachwyceni . A Ty sprawdż
czy Twój dom ,,kanadyjczyk,, nie świeci na fioletowo różowo lub jeszcze innym
kolorem .
Ale od tego od razu się nie umiera stopniowo na raty powolutku nie wiadomo
dokładnie kiedy cię może dopaść trudno udowodnić z jakiego powodu zbyt
wcześnie spotać mozesz się na spowiedzi w niebie trudno będzie dowieść .
powodu niespotykanej naiwności

Pozdrowienia z Ukrainy i Czernobyla dla ,, kanadyjczyków w Polsce ,, Na
Ukrainie na przemian śmiech i radość z dobrego interesu z Polakami .

Więcej inf znajdziesz tu....... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=217&w=18383900




Temat: Kopacz: Moje projekty nie są oparte o projekty PiS
tkjelenin napisał:

>
> Wszystkim, którzy poważnie myślą o naprawie katastrofalnej
sytuacji
> w polskiej ochronie zdrowie radzę aby najpierw zapoznali się z
> choćby 3-4 europejskimi systemami finansowania ochrony zdrowia
> (wymyślanie ciągle prochu jest bez sensu).
> Zalecam następujące państwa:
> Wielka Brytania – rzekomo bezpłatna opieka zdrowotna, bez
> współfinansowania – jakość beznadziejna, długie kolejki
> Szwecja – częściowe współfinansowanie – jakość dobra, ucieczka
> lekarzy
> Niemcy – 3 lata temu pogłębiono współfinansowanie (powstrzymano
> narastający kryzys)
> Francja – współfinansowanie, największe zadowolenie pacjentów
> (sondaże obiektywne)
>
>
> JEDYNYM !!!!!!!!!!!!
> POWODEM WPROWADZENIA WSPÓŁFINANSOWANIA jest KONIECZNOŚĆ
ZAHAMOWANIA
> MARNOTRAWIENIA PIENIĘDZY NA LECZENIE.
>
> Jeśli NIE WPROWADZI SIĘ współpłacenia to składka zdrowotna będzie
> ciągle rosła. Przypomnę przed 9 lata (w 1999 roku) wynosiła ona
7,5
> procent naszych dochodów, a obecnie już 9 procent. W konsekwencji
na
> przykład osoby prowadzące działalność gospodarczą w 1999 roku
> płaciły miesięczną składkę
> zdrowotną w wysokości 56
> złotych i 20 groszy (styczeń i luty 1999). Obecnie (2008) ta
składka
> miesięczna wynosi już 190 złotych. Łatwo wyliczyć, że danina
> prowadzących działalność gospodarczą na rzecz służby zdrowia
wzrosła
> w ciągu 8 lat prawie 3 i pół razy.
> Gdyby tę nadwyżkę prowadzący działalność gospodarczą przeznaczyli
na
> współfinansowanie SYSTEM FUNKCJONOWAŁBY ZNACZNIE LEPIEJ.
>
> Bez współfinansowania WZROST składki zdrowotnej będzie ciągły bez
> JAKICHKOLWIEK SZANS na poprawę standardu leczenia i opieki
medycznej.
>
> Nie ma żadnej bezpłatnej służby zdrowia. W gospodarce rynkowej
> zawsze ktoś musi wnieść opłatę, składkę, podatek chyba że wracamy
do
> komunizmu ????
>
> NIEKTÓRE POWODY dla których ochrona zdrowia wymaga
współfinansowania:
> Przykłady:
> 1. Lekarz specjalista okulista, ale także reumatolog, hematolog,
> onkolog – gdy otrzymuje kontrakt z NFZ przez 2-3 miesiące
przyjmuje
> wszystkich zgłaszających się pacjentów. Bada rzetelnie, zakłada
> pacjentom dokumentacje medyczną. Następnie zaleca pacjentom wizytę
> za 3 do 6 tygodni na kontrolę. W efekcie po około pół roku
powstaje
> lista pacjentów ok. 300-400 w ciągłym obrocie. Oni są super
> zadowoleni, ale pacjenci nagle, prawdziwie chorzy, próbujący
uzyskać
> pierwszą poradę nie mają na to szansy mimo iż liczba kontraktów
> specjalistycznych NFZ ciągle rośnie.
>
> 2. Wielu lekarzy specjalistów za pieniądze NFZ pozoruje leczenie.
> Zdarzają się przypadki przyjęcia 20 chorych w 25 minut. Właściwy
> czas wizyty (według standardów NFZ to ok. 15-20 minut) gdyby
pacjent
> wnosił opłatę w ramach
> współfinansowania nie pozwoliłby się tak jak obecnie oszukiwać.
>
> 3. Współfinansowanie w szpitalach rzędu 15-20 złotych za dzień
> zlikwiduje plagę polskiego szpitalnictwa, czyli przepustki
> pacjentów, w efekcie skrócone zostaną kolejki na operacje planowe.
>
> W NASZEM PACJENTÓW INTERESIE OPŁACA NAM SIĘ ZGODZIĆ NA
> WSPÓŁFINANSOWANIE.
>
> Pacjent współfinansujący to PACJENT KONTROLUJĄCY.
>
>
> Moim zdaniem współpłacenie nie leży w interesie lekarzy, lecz w
> INTERESIE PACJENTÓW obecnie potulnie płacących składki na CORAZ
> GORSZĄ I CORAZ BARDZIEJ KOSZTOWNĄ SŁUZBĘ ZDROWIA.
>
> Rządzący, którzy boją się podjąć ważne, konieczne choć
niepopularne
> (przejściowo) decyzje szkodzą społeczeństwu.
>

Dokładnie, pełna zgoda. Poza tym współpłacenie zlikwiduje plagę
hipochondryków, babć i dziadków okupujących przychodnie i szpitale,
zapisujących się jak leci, gdzie tylko mogą. Jak będą musieli
współpłacić to się skończy szpitalna turystyka, bo się dwa razy
zastanowią, czy na pewno są tacy strasznie obłożnie chorzy, i nagle
okaże się, że nie:)

Szkoda, że PO ucieka od swoich obietnic i nie ma jaj, aby wprowadzić
te rozwiązania. Bez współpłacenia i przynajmnniej częściowej
restrukturyzacji, a także zmiany filozofii (nie lekarz ma zarządzać
szpitalem/przychodnią, ale manager zdrowia! Dosyć dyrektorów
nieudaczników już), to dalej będzie kaszana taka, jaką zostawił po
sobie PiS, który dwa lata zapowiadał i g...o zrobił.




Temat: Nowy Rzygacz
Nowy Rzygacz
Prawda że oryginalna nazwa wątku? i na początek dwa teksty z dzisiejszej
odsłony gazeta.pl:

"Madonna czeka na zaliczkę

Prokurator przesłuchuje obecnych właścicieli rzeźby gdańskiej madonny,
odnalezionego po kilkudziesięciu latach zabytku z Bazyliki Mariackiej. -
Odtwarzamy powojenną historię rzeźby - powiedział "Gazecie" Andrzej Janecki z
Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. - Przesłuchujemy jej obecnych
właścicieli, a także świadków, mogących rzucić światło na tę sprawę.
Niezbędnych ekspertyz dokonali już specjaliści z Muzeum Narodowego w
Warszawie. Nie mają wątpliwości. Rzeźba jest oryginalna i pochodzi z
gdańskiej Bazyliki Mariackiej.

Drewniana rzeźba Madonny z Dzieciątkiem powstała w XV wieku. Przez wieki
stała w niszy muru gdańskiej bazyliki. Na początku XX wieku zastąpiła ją tam
kamienna kopia, a zabytek trafił do Muzeum Miejskiego. W czasie drugiej
wojny, lub tuż po niej, rzeźba zaginęła. Po latach, w listopadzie br.,
wystawiła ją na sprzedaż warszawska firma Rempex. Zainteresowany odzyskaniem
arcydzieła ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz doprowadził do interwencji
prokuratury. Prokuratura ustanowiła na rzeźbie depozyt i wdrożyła śledztwo w
sprawie ustalenia legalności jej posiadania przez osoby prywatne.

- Cały czas uważam że sprawa jest czysta - powiedział "Gazecie" Marek
Lengiewicz z domu aukcyjnego Rempex. - Właściciel jest co prawda mocno
wystraszony niespodziewanym obrotem sprawy, ale cały czas podtrzymuje chęć
dogadania się z księdzem Bogdanowiczem. Jednak tylko wtedy, kiedy ksiądz
infułat wpłaci zaliczkę. Jeżeli tego nie zrobi, prawo pierwokupu przysługuje
polskim muzeom. Może się to zaś stać już niedługo.

Prokuratura zapowiada wyjaśnienie sprawy gdańskiej Madonny do końca stycznia."

i drugi tekst, który juz Kasia przywołała:

"Niszczejący domek gauleitera

Na Wyspie Sobieszewskiej stoi opuszczony dworek Alberta Forstera, gauleitera
NSDAP. Zabytek potrzebuje gospodarza, w przeciwnym razie zmieni się w ruinę,
zamiast przyciągać turystów

O Forsterówce pisaliśmy w połowie września. Mieszkał tu ulubieniec Adolfa
Hitlera i szef niemieckich nazistów na Pomorzu, człowiek odpowiedzialny za
eksterminację pomorskich Polaków. Mądry właściciel już dawno mógłby zarabiać
na jego czarnej legendzie, tak jak zarabia na turystach administrator kwatery
Hitlera pod Kętrzynem. Ale na razie nikt nie wie, co zrobić z Forsterówką.

- Zanim zapadną jakiekolwiek decyzje, trzeba rozwiązać zawiłą sytuację prawną
rezydencji - mówi Wiesława Gielo, dyrektor Wydziału Skarbu w Urzędzie Miasta
Gdańska. - Miasto jest w trakcie odzyskiwania tej nieruchomości, którą
obecnie nie może w pełni dysponować.

W latach 70. dom gauleitera oddano w użytkowanie ówczesnemu Funduszowi
Wczasów Pracowniczych. Dwadzieścia lat później FWP przekazał to prawo - aktem
notarialnym - swojemu następcy, czyli nowej firmie FWP sp. z o.o. Ta spółka
zażądała od miasta użytkowania wieczystego. Przegrała w sądzie, który orzekł,
że nie jest ona następcą prawnym Funduszu. Spowodowało to ogromne
zamieszanie: dawny FWP nie istnieje, nowa spółka, która chce teraz oddać
Forsterówkę miastu, nie jest jego następcą, a zgodnie z aktem notarialnym
posiada majątek, który do niej nie należy. W tej sytuacji urzędnicy
zastanawiają się, jak przygotować decyzję o wygaśnięciu użytkowania
nieruchomości i komu ją dostarczyć, żeby była prawomocna.

Czas płynie, a opuszczony domek potrzebuje gospodarza - takiego, który
zdrapie z jego ścian obskurną farbę - albo przeciwnie: porządnie pomaluje
dworek - oraz przybije do szczytu deskę osłaniającą od wiatru dachówki. Na
zimę budynek został starannie zamknięty, podobnie jak ogrodzona część
sobieszewskiego lasu, w którym stoi.

- Marzę, żeby to miejsce udostępnić turystom, chociaż nie wyklucza to
prowadzenia jakiejś działalności gospodarczej - mówi Waldemar Nocny,
wiceprezydent Gdańska i autor monografii Wyspy Sobieszewskiej. - Chciałbym,
żeby opiekowało się nim Muzeum Historyczne Miasta Gdańska i żeby oprowadzał
po nim przewodnik.

Póki co domek gauleitera nie został jeszcze wpisany do rejestru zabytków.
Nastąpi to nie wcześniej niż w przyszłym roku. PTTK, które w 1999 r. złożyło
odpowiedni wniosek u Pomorskiego Konserwatora Zabytków, chce mu dostarczyć w
marcu niezbędną dokumentację, jaką zobowiązało się wykonać."





Strona 2 z 4 • Wyszukano 72 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4