Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: Dokumentacja pedagoga





Temat: demokracja policyjna
jak słyszę / czytam o takich propozycjach to ciśnienie mi się podnosi i nóż w
kieszeni otwiera. od której miałaby być ta godzina policyjna? od 18? 19? 21 czy
23? paranoja rodem z Orwella - wielki brat zakazuje, wielki brat powie co
dobre, wielki brat patrzy ;/
"Pomysł księdza spodobał się prawicowym radnym. - Jak wprowadzimy godzinę
policyjną, dzieci wreszcie poczują, że ktoś się o nie troszczy - twierdzi Piotr
Mówiński, nauczyciel, radny z Lubiewa i szef gminnej komisji oświaty."
takie teksty mówi ksiądz czy nauczyciel-pedagog? o tak, na pewno dzieci będą
czuły się szczęśliwe, poczują w końcu co to miłość, dobroć i wszystkie inne
pozytywne emocje...
no ludzie! taki ksiądz - jeśli chce pomóc takim dzieciakom, to zamiast godziny
policynej niech lepiej zainteresuje się ich rodzinamni! i pomaga od środka.
albo niech stwarza dla takich dzieciaków coś fajnego, rozmaite akcje, zajęcia
które wypełniałyby ich wolny czas.
zaglądanie w dokumenty, patrole policji z nauczycielami i rodzicami? strach się
bać. może od razu zamknąć wszystkich do 18 roku życia w klatkach -przestępczość
spadnie i będzie spokój na ulicach.
masz rację truteń-jesteśmy mistrzami diałań pozornych ;/ smutne.





Temat: ZACIĄŻONE kronika
19.kasialu nietypowa ciąża adopcyjna :)
Mam nadzieję, że przynajmniej kilka z Was mnie jeszcze pamięta ;o))) Sporo tu
nowych nicków ;o) Udzielałam się jakiś czas temu na tym forum i razem z Wami
przeżywałam radosci i smutki. Byłyście ze mną jak płakałam po ciąży
pozamacicznej, byłyście po tym jak lekarz powiedział smutną diagnozę i wtedy
jak IVF się nie udało. Zawsze mogłam na Was liczyć. Nie sposób wymienić
wszystkie dobre duszki, ale szczególne podziękowania należą się min
Ewieanalityk, Martiniverybianco, Maretinie, Mutanowa, Fulvia, Vikas.
Przepraszam jak kogos pominełam, ale myślę, ze jeden post jednak ograniczenia.
Po nieudanym IVF, po wielu przemysleniach razem z moim Luzaczkeim podjęliśmy
decyzję o adopcji !!! od tego momentu jesteśmy najszcześliwszymi przyszłymi
rodzicami pod słońcem !!!
Poczuliśmy się naprawdę szczęśliwi ! jest nam lżej i łatwiej.
Wczoraj złożyliśmy dokumenty w OAO i rozmawialiśmy z Panią Pedagog. Od tego
momentu liczy się ciąża adopcyjna! No więc MAM SWOJE DWIE KRESKI !!! mam też
nadzieję, ze ta ciąża potrwa krótko.
Potrzebuję wsparcia, zrozumienia i dopingowania. Liczę na Was ;o)
Wam zyczę wytrwałości w pokonywaniu niepowodzeń i zebyscie w końcu mogły
cieszyc się swoimi pociechami.
Będę tu z Wami na pewno cały czas i jak zjawi sie u nas Maluszek opowiem Wam
o tym.
Mocno pozdrawiam.






Temat: test PEP-R
Zasadniczo zgadzam się z ritą. Zajmuję sie autyzmem i pokrewnymi zaburzeniami
rozwoju.
Dodam jeszcze od siebie: PEP-R jest profilem rozwoju, całkiem dobrym (jednym z
lepszych) jednak nie można na jego podstawie diagnozować autyzmu. Może być
narzędziem pomocniczym przy programowaniu terapii, pokazuje sporo na temat
specyficznych zaburzeń komunikacji, zabawy i społecznych w autyzmie ale nie
można tylko na jego podstawie stawiać diagnozy.
Procedura diagnostyczna wygląda tak: (wg standardów m.in Synapsis)
- wywiad diagostyczny - bardzo szczegółówy, przygotowany specjalnie pod kątem
autyzmu
- analiza materiału wideo (dziecko w czasie swobodnej zabawy, z rówieśnikami,
rodzicami)
- obserwacja kliniczna (szczegółowo dobrane próby zestawione aby ujawniać
szczególne, typowe dla autyzmu problemy)
- badanie psychiatryczne
- analiza dokumentacji
- analiza zebranego materiału z ICD - 10
W wypadku małych dzieci robimy pomocniczo kwestionariusz Chat, u starszych
dzieci zawsze CARS, jeżeli mamy do czynienia z łagodniejszymi postaciami -
jeszcze inne skale.
Dodatkowo w szczególnych sytuacjach zalecamy wykonanie diagnostyki
neurologicznej (obrazowej) i genetycznej. Często także słuchu i wzroku, jeżeli
są do tego wskazania - są to badania uzupełniające.

I dopiero na tej podstawie zespół może stawiać diagnozę. Zespół diagnozujący to
u nas: psychiatra, psycholog, pedagog.
To tyle - jeżeli miałabyś jakieś pytania, pisz do mnie na adres gazetowy
rytr@gazeta.pl (nie zawsze mam czas, żeby tu zaglądać, a maile odbieram zawsze).

Pozdrawiam




Temat: Co słychać? Czyli pogaduszki przy kawie :)
kajka, u nas z tym zaklejaniem też nie jest latwo, ale staramy się, żeby
przynajmniej 2-3 godz. dziennie miała zaklejone = staramy sie ją wtedy
intensywnie czymś zainteresować i zabawić, ale też co chwile próbuje zrywać....
Dostałam w piatek pismo z terminem komisji orzekającej o niepełnosprawności -
mamy się stawić 12.06 - ponoć to formalność bo bazują na dokumentacji medycznej
ale i tak sie denerwuję...poza tym też na 12/06 jesteśmy umówieni w Ośr.
Wczesnej Interw. żeby rozpocząć zajęcia z logopedą, pedagogiem i psychologiem
itp (to jest związane z neurologiccznymi problemami Klaudii, nie z
niedowidzeniem). Bardzo się cieszę, że coś się uda zrobić w ramach NFZ...




Temat: dlaczego sie nie lubi bydgoszcz i torun??
Gość portalu: navy napisał(a):

> > Dzis wielu Bydgoszczan nie chce tego przyznac, spodziewam sie teraz ogrom
> nej
> > ilosci postow, ze strona jest nieprawdziwa itp.
> > Ale Ty spokojnie obejrzyj artykuły, zdjecia, mapki - to skany prawdziwych
>
> > dokumentow. Nie czytaj KOMENTARZY i wpisów na forum, lecz DOKUMENTY.
>
> nie pomyliłem się.
> A kiedys liczylem, za te wywozki instytucji, za Rozglosnie Pomorska, za Gazete
> Pomorska, za Biblioteke Pedagogiczna, za Filharmonie i Orkiestre Symfoniczna -
> wywiezione do Bydgoszczy po 1945 - zwykłego "przepraszam".
>
> Przeceniłem uczciwosc i umiejetnosc przyznania sie do niechlubnej przeszlosci.

Chcesz uczciwości, nie powołuj sie na nieuczciwą stronę, prostę. Ja się do przenosin/wywózek
instytucji w ogóle nie odnoszę.
Ale jak będziesz komukowliek polecać bydgoszcz-torun.pl jako źródła informacji, bez podawania że
fakty są tam pomijane i przekłamywane, a komentarz jest zwyczajnie jednostronny i również kłamliwy
to nie dziwi się reakcji.

Mógłbym to porównać z www.net2000.com.au/customers/danzig/ , ale pod tamtą stroną
przynajmniej autor miał odwagę się podpisać.



Temat: Uczniowie jak śledzie
w KRAKOWIE W GIMNAZJUM 36 - OSOBOWE KLASY, BO... INACZEJ SZKOŁA DO LIKWIDACJI,
za duze koszty utrzymania placówki! A co do Karty Nauczyciela, to nie wiem,
gdzie te miody( owszem, na wsi, zgoda, mieszkania-dodatki itp). Za wychowawstwo
30 zł brutto. Ten co nie ma wychowawstwa, doskonale wie, że nieco ponad 20 zł na
rękę to g. i za te pieniądze szkoda poświęcać dodatkowych kilkudziesięciu godzin
w miesiącu na .. prowadzenie dokumentacji, wypisywanie opinii o dzieciach do
pedagogów, psychologów, sądów... , pouczać, upominać, kontrolować, przemawiać
nieustannie do rozsądku, przygotowywać apele, akademie, uroczystości, chodzić(
wieczorem) do teatru,organizować zabawy i je dozorować ( wieczorem),bronić
wychowanków, karać, tłumaczyć itd. Nic dziwnego, że kto może, to broni się od
wychowawstwa rękami i nogami. Natomiast co do finansów, proszę zobczyć jak
wygląda siedziba Kuratorium i Wydział edukacji UM i kto dostaje nagrody!!!!!!!



Temat: Mierzenie jakości pracy placówki
Obszary,standardy,wskaźniki... o wszystkim w Rozporządzeniu MENiS z dn.7 lub 13
września 2004. Niemożliwe jest "zmierzenie" wszystkich obszarów. Wszystko
planuje się na 5 lat. W ciągu 5 lat powinno zbadać się każdy obszar (są 4),
wybierając z niego - o czym decyduje Rada Pedagogiczna - kilka standardów,
które zostaną poddane uwadze (analizie dokumentacji, ankietom, itp.).
To zapamiętałam ze szkolenia. U mnie w szkole jesteśmy na etapie zapoznawania
się z treścią standardów. Powodzenia!



Temat: MEN ogłasza "Tani podręcznik"
Czy ci wszyscy ministrowie nie mogą choć trochę pomyśleć o realizacji swoich
pomysłów w praktyce?!!!! Ja jestem z branży oświatowej i już robi mi się
niedobrze na samą myśl o tym projekcie jeśli chodzi o stronę organizacyjną.
Obecnie szkoły zajmują się tzw. stypendiami szkolnymi. Rodzic musi udowodnić,
że na osobę w rodzinie przypada 316 zł! W tym celu wypełnia " milion "różnych
dokumentów i załącza tyle samo zaświadczeń!!! Za poprawność złożonej
dokumentacji odpowiada pedagog szkolny, którego nawet w niedużych szkołach np.
300 uczniów nie widać zza papierów!!! Jeżeli dojdzie jeszcze milin zaświadczeń
na "wypożyczanie podręczników"......... RATUNKU !!!!



Temat: Różne historie tej samej łódzkiej Szkoły...
michal.jagiello napisał:

> Nie jest tak źle. Pozrozmawiałem z panią dyrektor. Przyznaje
> rację „zapomnianym” absolwentom - tyle że szkoła nie ma śladu
> dokumentacji z al. I Dywizji. Trzeba będzie wspólnymi siłami
> odbudować historię - i zostanie ona dołączona do obecnej, 35-
> letniej. Proponuję spisywać swoje wspomnienia, listy klas,
nazwiska
> nauczycieli, zebrać zdjęcia i pamiątki. Może ktoś coś wie o
> dokumentach szkoły? Może żyje jeszcze któryś z pedagogów? Proszę o
> takie informacje na michal.jagiello@lodz.agora.pl (tel. 042 631 60
> 37). Czeka też na nie szkoła, p. dyr Czesława Miszczak, tel. 042
652
> 03 60.
> Pozdrawiam wszystkich tak bojowo nastawionych absolwentów Sp nr
48.

Szanowny Panie,
wydaje mi się, że nie musimy zbierać żadnych zdjęć, pamiątek czy
wycinków z gazet z okresu, kiedy nasza szkoła mieściła się przy Al.I
Dywizji.
Przecież wszystko to jest, wystarczy wejść na stronę SP nr 48 i na
jej forum w portalu nasza-klasa.pl.
Nie wyobrażam sobie, żeby każdy z nas biegał ze swoimi pamiątkami do
Pana lub do p. Dyrektor szkoły przy ul. Rydzowej.
A może jest jakaś inna bardziej realna propozycja dotycząca
technicznych możliwości sprostowania historii naszej szkoły.

Pozdrawiam




Temat: Różne historie tej samej łódzkiej Szkoły...
Nie jest tak źle. Pozrozmawiałem z panią dyrektor. Przyznaje
rację „zapomnianym” absolwentom - tyle że szkoła nie ma śladu
dokumentacji z al. I Dywizji. Trzeba będzie wspólnymi siłami
odbudować historię - i zostanie ona dołączona do obecnej, 35-
letniej. Proponuję spisywać swoje wspomnienia, listy klas, nazwiska
nauczycieli, zebrać zdjęcia i pamiątki. Może ktoś coś wie o
dokumentach szkoły? Może żyje jeszcze któryś z pedagogów? Proszę o
takie informacje na michal.jagiello@lodz.agora.pl (tel. 042 631 60
37). Czeka też na nie szkoła, p. dyr Czesława Miszczak, tel. 042 652
03 60.
Jestem ciekaw, ile jeszcze szkół w Łodzi ma skróconą historię. I ilu
absolwentów nie może odwiedzić swoich szkół, bo ich już nie ma (np.
było jakieś liceum na ul. Piramowicza, zlikwidowane bodajże w 1967).
A ile podstawówek przepadło? Będę wdzięczny i za takie wieści, bo
może okazać się, że przepadł spory kawał historii łódzkiej oświaty.
Pozdrawiam wszystkich tak bojowo nastawionych absolwentów Sp nr 48.



Temat: Pedagog, psycholog szkolny
WITAM!!!
proszę "zaawansowanych "stażem pedagogów szkolnych o podanie informacji nt.ich
podstawowych obowiązków ,jakie prowadzą dokumenty,co muszą mieć w swoim
warsztacie pracy i jak wygląda na co dzień ich praca?? proszę o pomoc!!!dziękuję
z góry!!



Temat: do stud.AJD-terapia pedagogiczna
a jakim jestes kuratorem:zawdwym czy społecznym, bo ja zlozylam dokumenty na
społecznego i nic, cisza.A pracy w szkole tez marze i staram sie spełnic te
marzenia ale na razie bez rezultatów, moze wiesz gdzie sa chca przyjac pedagoga?



Temat: Dyrekcja Gimnazjum 23: gnębienia nie było
Rozumiem, ze dyrekcja a zwlaszcza pedagog przedstawila odnosna dokumentacje, oraz skierowala chlopca do poradnii psycholopgiczno-pedagogicznej?




Temat: Potrzebuję pomocy - kraków
tak, mam takie dokumenty gdzie to jest napisane: w orzeczeniu z poradni psychologiczno pedagogicznej oraz od pedagoga i psychologa pedagogiki Montessori. Wczoraj złożyliśmy pismo do Prezydenta Miasta Krakowa, czekamy na odpowiedź. I wybieram się na spotkanie z radnymi. Zobaczymy.




Temat: Zaznaczanie na maturze.
komisja!!!!!
zaznacza komisja, bo ma na wykazie uczniów, który ma odpowiednie dokumenty dostarczone w odpowiednim czasie do pedagoga szkolnego. Uczeń nie ma prawa zaznaczyć tego kwadracika.



Temat: Prosze pilnie o pomoc
Dzisiaj corka pierwszy raz poszla do szkoły, po 2 misiącach od
wypadku.
Tak wspaniale ja przyjęła pani, że płakała od prawie 14:00 do prawie
23:00
Wczesniej pani wych. tłumaczyła córce, że ten stoliczek jest dla
niegrzecznych dzieci, które nie sluchają pani tzw. osla ławka.

Dzisiaj, kiedy przyprowadziłam corkę pod klase, rozebrala się i
weszła ze mną do klasy, ponieważ bardzo się bała i prosiła mnie,
abym z nią weszła.
Pani odrazu kazała jej usiąść w tej oslej ławce z chłopcami, którzy
byli nie grzeczni i jak stwierdziła, musi ich widzieć. Do tego dała
jej pracę domową oła do pokolorowania i wypełnienia całej
literki "O" jak osioł. Cora tak strasznie w domu płakala,
że "dlaczego siedzi z chłopcami w oslej ławce i do tego ten osioł do
kolorowania i pisanie literki "O" jak osioł, całą linijkę.
Pytała ciągle, dlaczego jej pani tak nienawidzi, dlaczego ja uważa
za takiego osła, skoro umie czytać, pisac, liczyć i niecałe
mnożenie, a przeciez dzieci dopiero się uczą literek."
Więc jak widać metody się zmieniły z krzyki i przumusu na psychiczne
dręczenie z usmiechem.
Kuratorium nam odpisalo, że pani dyrektor udzieliła wskazówek, oraz,
że szkoła nie posiada orzeczenia o niepelnosprawności dziecka, stąd
nie mogła podjąć kroków w celu zapewnienia potrzeb i mozliwości
dziecka.
Nadmieniam, że w dniu 05.09.2007 dostarczylismy pani pedagog
wszystkie dokumenty dotyczące dziecka tj. orzeczenie o
niepelnosprawności (wada serca i nerek plus astma), opinię
psychologa prowadzącego dziecko od niemowlaka, ze względu na szybki
rozwoj corki, zwolnienie z ćwiczen wysiłkowych na cały rok i
wszelkie inne dokumenty.
Oczywiście po calej tej sprawie, dokumenty znajdują się, ale
stwierdzono, że nie dostarczylismy orzeczenia i szkola nie mogla nam
pomóc, mimo wszelkich rozmów prowadzonych z panią pedagog,
psycholog, dyrektor.
Więc zastosowalam się do procedur wg. szczebli i obecnie po takim
przywitaniu dziecka w szkole ( dręczenie psychiczne) i nadal zero
zmian dla dziecka, kieruję sprawę dalej i nie zostawię tej sprawy.
Na koniec będa media krajowe.




Temat: Ośrodek Terapii Nerwic w Orzeszu-opinie rodziców
Na oddział dzienny:
Kryteria przyjęcia na Oddział:

* Wymagana dokumentacja:
-Skierowanie od lekarza pediatry, lekarza rodzinnego lub specjalisty
(psychiatra, neurolog) wraz z rozpoznaniem wstępnym
- Opinia pedagoga szkolnego/przedszkolnego i/lub wychowawcy.
- Wskazana opinia psychologiczna.
- Historia przebiegu dotychczasowego leczenia dziecka.
- Numer telefonu kontaktowego do rodziców/opiekunów prawnych.
* Dokumentację należy przesłać do sekretariatu.
* Ośrodek ma prawo do kwalifikacji pacjentów do leczenia w Oddziale
Dziennym, decyduje o skierowaniu na terapię lub o odmowie przyjęcia.
* Po rozpatrzeniu dokumentacji dziecka przez zespół kwalifikacyjny pacjent
zostaje wpisany na listę oczekujących lub powiadomiony o odmowie przyjęcia.

Oddział leczenia zaburzeń:
Kryteria przyjęcia na Oddział:

* Wymagana dokumentacja:
-Skierowanie od lekarza pediatry, lekarza rodzinnego lub specjalisty
(psychiatra, neurolog) wraz z rozpoznaniem wstępnym według ICD 10.
- Opinia pedagoga szkolnego/przedszkolnego i/lub wychowawcy.
- Wskazana opinia psychologiczna.
- Historia przebiegu dotychczasowego leczenia dziecka.
- Kopia orzeczenia o niepełnosprawności (jeśli dziecko ma stwierdzoną
niepełnosprawność - nie jest wymogiem przyjęcia).
- Numer telefonu kontaktowego do rodziców/opiekunów prawnych.
- Kserokopia ostatniego świadectwa szkolnego.
* Dokumentację należy przesłać do sekretariatu.
* Ośrodek ma prawo do kwalifikacji pacjentów do leczenia w Oddziale,
decyduje o skierowaniu na terapię w oddziale stacjonarnym, dziennym lub o
odmowie przyjęcia.
* W uzasadnionych przypadkach zespół kwalifikacyjny może zadecydować o
konieczności przyjęcia pacjenta wraz z opiekunem.
* Po rozpatrzeniu dokumentacji dziecka przez zespół kwalifikacyjny pacjent
zostaje wpisany na listę oczekujących lub powiadomiony o odmowie przyjęcia.




Temat: Dokumenty Korczaka mogą trafić na listę UNESCO
Dokumenty Korczaka mogą trafić na listę UNESCO
Mamy archiwum, którym interesuje się świat

Niezwykle cenne pamiątki po Januszu Korczaku zostały zgłoszone do prestiżowej
listy „Pamięć świata”. Są już na niej m.in. rękopisy Chopina i dzieła Kopernika.

Archiwum znajduje się w małym pomieszczeniu w Domu Dziecka przy ul.
Jaktorowskiej. W tym budynku przed wojną znajdował się sierociniec, który
prowadził Janusz Korczak (jego prawdziwe imię i nazwisko to Henryk Goldszmit).

Korczakianum to oficjalna nazwa ośrodka, w którym przechowywane jest archiwum
związane z działalnością Janusza Kroczaka. Opiekuje się nimi Marta Ciesielska.
– Spuścizna po Korczaku cieszy się dużym zainteresowaniem na całym świecie.
Właśnie otrzymałam list z Bangkoku. Naukowcy z Tajlandii chcą zapoznać się z
metodami pracy z dziećmi opracowanymi przez Korczaka – mówi Marta Ciesielska.

Wniosek został poparty

Wśród najcenniejszych dokumentów ocalał m.in. pamiętnik Korczaka z ostatnich
miesięcy życia w getcie warszawskim, ankieta personalna wypełniona przez
pedagoga na polecenie władz niemieckich oraz wizytówka z odręcznym dopiskiem
Korczaka.

Właśnie te dokumenty zostały docenione przez historyków i archiwistów, którzy
postanowili zgłosić ocalałe archiwum na listę „Pamięć Świata” UNESCO. –
Jednogłośnie zaakceptowano naszą propozycję. Bardzo nam zależy na tym wpisie.
Chcemy, żeby Korczakianum stało się prawdziwym ośrodkiem naukowym – mówi
Joanna Bojarska, dyrektor Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, którego częścią
jest Korczakianum.

Jest duża szansa

Zdaniem Andrzeja Biernata, dyrektora generalnego Naczelnej Dyrekcji Archiwów
Państwowych, dokumenty po Korczaku mają dużą szansę na wpis, ponieważ ich
charakter jest ponadnarodowy. Niestety, na liście archiwalia znajdą się
najwcześniej w 2008 roku. Dlaczego?

– Bo takie decyzje podejmowane są co dwa lata – tłumaczy Biernat. W tym roku
strona polska zaproponowała już wpisanie na listę dokumentów Komisji Edukacji
Narodowej oraz kodeksu supraskiego. Na zgłoszenie archiwum Korczaka jest za późno.

Razem z kibucem

Warszawskie Korczakianum współpracuje z izraelskim kibucem Lohmei Hagetaot
(Dom Bojowników Gett), gdzie również znajdują się rękopisy Korczaka.

– Na listę „Pamięć Świata” zostaną wpisane jednocześnie dokumenty znajdujące
się w Warszawie i Izraelu – mówi Marta Ciesielska.

/z Życia Warszawy/




Temat: praca dla pedagoga - doradcy zawodowego
praca dla pedagoga - doradcy zawodowego
Co może robić pedagog, doradca zawodowy?
Jestem lekko podłamana. Od czterech lat (odkąd skończyłam studia) nie mogę
znaleźć stałej pracy. W ciągu dwóch lat (2000 - 2002) usilnie i bezskutecznie
szukałam pracy w swoim zawodzie – pedagog kulturalno – oświatowy, po czym
przekonałam się, że szkoda na to czasu, bo wszystkie instytucje oferujące
pracę tego typu są dożywotnio obsadzone. Postanowiłam się przekwalifikować.
Skończyłam studia podyplomowe z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi i
zaczęłam szukać pracy w tym kierunku, mając za sobą jedynie doświadczenie
stażystki lokalnej GW, opiekunki hostess, rachmistrza spisowego
i wolontariusza. Kończąc wspomniane tu studia załatwiłam sobie pracę, ale
darmową (16 godzin tygodniowo), w pewnej organizacji pozarządowej,
zajmującej się m.in. aktywizacją zawodową młodzieży. Po dwóch miesiącach
bycia wolontariuszem zaczęłam truć szefowi, żeby mnie zatrudnił. Moje prośby
ciągnęły się jeszcze kilka miesięcy. W końcu postanowiłam wziąć sprawę w
swoje ręce i załatwiłam sobie w Urzędzie Pracy możliwość zatrudnienia w tejże
organizacji w ramach prac interwencyjnych na pół roku, bez obowiązku dalszego
zatrudnienia. To było już coś. Dostałam wymarzoną pracę i mogłam zdobywać
doświadczenie. Szef powiedział mi, że gdybym była doradcą zawodowym, moja
szansa na dalsze zatrudnienie na pewno by wzrosła. Z wahaniem podjęłam
kolejne studia podyplomowe, mając nadzieję, że po 6 miesiącach prac
interwencyjnych (zarabiałam 800 zł, z czego połowę płacił pracodawca, a
drugą UP) dostanę normalną pracę. I jak się domyślacie nie dostałam jej. Od
maja znów szukam pracy. Odwiedziłam w swoim mieście wszystkie możliwe
miejsca, oferujące pracę zgodną z kierunkiem mego wykształcenia (instytucje
rynku pracy, instytucje oświatowe, szkoły różnego szczebla, działy kadr firm,
firmy szkoleniowe), zostawiając w nich dokumenty i co jakiś czas dzwoniąc z
pytaniem, „czy coś się zmieniło w mojej sprawie?”. Ale niestety nic się nie
zmienia. Zaczyna mi brakować pomysłów na życie zawodowe. Może Wy coś
podpowiecie. Wyjazd do innego miasta, ze względu na dziecko i zapracowanego
męża na razie nie wchodzi w grę.

Nawet doradca zawodowy - osoba, która pomaga innym odnaleźć się na rynku
pracy może znaleźć się na rozdrożu.




Temat: Szkoła artystyczna w opałach?
głos wielkopolski c.d. <szkoła>
:< Forum głos wielkopolski :: Tematy dnia :: Kłopoty Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej Schola
Posnaniensis

W szkole nie działają telefony i ogrzewanie, a zajęcia odbywają się sporadycznie ? tak wygląda sytuacja
w Wyższej Szkole Sztuki Stosowanej Schola Posnaniensis. Komornik zajął konta szkoły, część
studentów wycofała swoje dokumenty. Władze uczelni chcą, aby studentów przejęła inna szkoła.

? Uczelnia nie jest w upadłości ? zapewnia jej pełnomocnik, Krzysztof Krawczak. ? Ma problemy
finansowe. Zajęcia są zawieszone do odwołania.
Wczoraj jednak odbywały się. Przychodzi na nie garstka studentów. ? Wykłady są dla ochotników ?
mówi studentka I roku. ? Niektórzy zabierają dokumenty i wyjeżdżają do domu. W salach jest zimno,
więc nie przychodzi większość wykładowców, którym szkoła przestała płacić.
Studenci twierdzą, że szkoła wyprzedaje część swego majątku. Niektórzy przyznają, że niedawno
dzwoniła do nich pani rektor Urszula Plewka-Schmidt i proponowała ulgi za wpłatę z góry czesnego.
Tymczasem komornik zajął czesne wpłacane przez studentów. Według dokumentów, które trafiły do
studentów, uczelnia zalega wobec urzędu skarbowego ponad 1,2 mln złotych. Władze szkoły
uspokajają, że sytuacja jest przejściowa. ? Problem na pewno zostanie pozytywnie rozwiązany ?
przekonuje pełnomocnik szkoły. ? Studentów mają przejąć inne szkoły. Jakie? Jeszcze nie wiadomo.
Studenci liczą, że będzie to Akademia Sztuk Pięknych ? najbardziej zbliżona programowo do Scholi
Posnaniensis lub Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. ? Wiemy o działaniach
zespołu pedagogów tej uczelni, którzy chcą umożliwić studentom kontynuowanie nauki i nasza
Akademia będzie ten proces wspomagała ? wyjaśnia rektor ASP, prof. Wojciech Muller. ? W tej sprawie
muszą wypowiedzieć się jeszcze Państwowa Komisja Akredytacyjna oraz Ministerstwo Edukacji i Nauki.
Rektor WSNHiD prof. Waldemar Łazuga twierdzi, że uczelnia nie przejmie studentów Scholi
Posnaniensis. ? Na razie nie ma takiej możliwości, ale jeśli indywidualnie studenci chcą u nas studiować
to mogą się zgłosić ? dodaje.
dym, plo>




Temat: Bujaj się, czyli jak uczniowie lżą nauczycieli
To wszystko prawda. I tak 99% patologicznych zachowań kończy się w gabinecie
pedagoga na tzw. pogaduszce (uczeń udaje skruszonego)a zaraz po wyjściu mówi
....... jeszcze gorsze obelżywe słowa i gożej się zachowuje. to jak funkcjonuje
system to jakaś paranoja. nauczyciele nic nie mogą ( co postraszą naganną z
zachowania, czy jedynką z przedmiotu? Im to zwisa i powiewa a potem to
nauczyciel i tak nie stawia takich not. Bo co - odgórnie nie wolno. może ktoś
się wreszcie temu przyjrzy. Przychodza kontrole do szkół i co i nic...
Dokumentacja pięknie wypełniona, dzienniki pedagoga jeszcze piękniejsze co to
niby nie zrobiono no i oczywiście TEN WSPANIAŁY EFEKT- no oczywiście jest
poprawa u ucznia( ale na papierze). Ludzie zróbcie coś z tą chołotą, podnieście
status nauczyciela a w kraju bedzie lepiej. To nauczyciele zajmują się waszymi
(niewychowanymi dziećmi). Oczywiście nie wszystkie. zawsze szkoda mi fajnych
dzieci gdy znajdą się w klasie z takimi patałachami.

Moja znajoma zgłosiła ucznia na policję to - jak wróciła to stwierdziła po jaką
cholerę marnowała czas. policjanci stwierdzili że z uczniem bedzie rozmowa a
potem to i tak nic mu nie zrobia . Najgorsze przypadki już mają kuratora i co
dalej.
Otwórzyć ośrodki dla takich czubków. Jak się żle zachowuje to na miesiąc do
ośrodka zamkniętego. jak się poprawi to wraca a jak znowu to wyroki w
zawieszeniu do czasu uzyskania pełnoletności i do ciupy ich.
Giertych jedno chciał zrobić- otwiorzyć takie ośrodki. Pies z nimi niech gnoje
tam gniją (o suchym chlebie i wodzie). Nie będziemy płacić z naszych podatków na
taki chłam.
Ten nasz kraj to schodzi na psy, a prawo to bezprawie. Słyszymy codziennie o
aferach korupcyjnych i co - jak tyczą się jakiejś osoby publicznej to wszystko
jest ok a sprawa umożona. A jak chłopaka za brak biletu tramwajowego zamknęłi i
pobili to było też ok. Takie prawo dla wybranych.



Temat: jakie dok dołaczyć ubiegając się o orzecz niepełno
Bardzo dziękuję za podpowiedzi! ja wciąż błądzę po omacku bo tylko w
OWI na Pilickiej usłyszałam o orzeczeniu niepełnosprawności... Może
własnie z tego powodu, że mówiłam o trudności załatwienia dla synka
przedszkola (poza W-wą i tam bardzo przepełnione są przedszkola),
więc pani doktor migiem wypisała mi zaświadczenie do orzeczenia
niepełnosprawności mówiąc że wtedy będziemy przyjęcie do
integracyjnego w pierwszej kolejności (a wiadomo, że synek przede
wszystkim potrzebuje kontaku z dziećmi bo tu mocno kuleje).
Czy do poradni psych-wych i psych-pedagog mam się udac w miejscu
zameiszkania (gdzie nie jestem zameldowana) czy zameldowania?
Byłam niemal rok temu w pradni psych-pedag w miejscu zameldowania i
porażka... wszystkie niepokojące zachowania zostały zlekceważone, a
np stereotypie ruchowe pani spycholog kazała naśladowac i ośmieszać!
I to miało je zlikwidować!!! Aż boję się iść powtórnie do tych
oszołomów... :(((
Własciwie to tylko psycholog i pedagog w Instytucie Fizjologii i
Patologii Słuchu kazały nam dalej diagnozowac dziecko, bo nie
potrafiły określić co dokłanie z synkiem jest a tak to zawsze
wyjątkowo dobitnie słyszałam, że zmyślam i tragizuję (a miałam z
sobą filny z życia gdziecka, które naprawdę nie są OK). Jeszcze
pewna pani psycholog i była biegła sądowa w jednym mnie trochę
podniosła na duchu (o zgrozo) tym, ze faktycznie coś jest
niepokojącego... poza tym naprawdę to już boję się iść po
dalsze "papiery" do nowego psychologa... :(
Ale sobie pomyśłam, ze nawet jak po opinii psychologa i psychiatry
ta niepełnosprawność nei przejdzie to w kwietniu mamy turnus
rehabilitacyjny w IFiPS i tam pewnie będą nowe dokumenty w kierunku
niepełnosprawności.
A na teraz mam ten druczek od psychiatry na usługi opiekuńcze to
postaramy sie teraz tak podziałać, moze coś ciekawego nam
zaoferują...




Temat: KTO ZAROBIŁ NA POMNIKU ???
część nr 5.

Dlatego też należy zauważyć, że:
Władza Gminna w Odrzywole zasadę jawności życia publicznego uczyniła martwą
literą prawa. Wójt, pedagog z wykształcenia, musi pewnie wiedzieć jak w gwarze
uczniowskiej nazywa się omijanie odpowiedzi na zadane pytanie. Jako pedagog
pewnie nie raz stawiał pały uczniom, którzy nie odpowiadali na temat. Teraz sam
taką jedynkę dostaje od nas.
Nie chce nam się wierzyć, by stanowisko Wójta podyktowane było tylko i
wyłącznie swoistym rozumowaniem prawa. Nieodparcie nasuwa się wniosek, że Wójt
ma w tej sprawie „coś” do ukrycia.
Dlatego tez czekam na decyzję w tej sprawie Samorządowego Kolegium Odwoławczego
w Radomiu, które (nie potrzeba nawet wróżbity) co oczywiste uchyli decyzję
Wójta i o czym niewątpliwie Was powiadomię.

To na razie ewentualnie tyle w tej sprawie. Jak kto chce tak to niech sobie
tłumaczy.
Póki co to na wszystko co tu napisałem mam dokumenty i jako szary obywatel mam
do tego prawo, żeby patrzeć władzy na ręce.
Władzy (Osobom Publicznym) którą jest czy to Rząd, czy to Wojewoda, Starosta
czy też Wójt.

Dla przypomnienia to ja nie jestem żadną Władzą. Ale uprzejmie proszę moich
oponentów o krytykowanie mojej osoby (nie obrażanie bo to co innego) tym
bardziej, ze nie chowam się pod jakiś anonimowym loginem i wszyscy wiedzą kim
jestem.
Zatem za wszystko o czym piszę ponoszę odpowiedzialność, a to że krytykuję to
właśnie jest to takie tajemnicze słowo demokracja. Zresztą do tego jest to
forum i z takiego prawa każdy korzysta. W końcu nie każdy musi mnie lubić i nie
każdy podziela moje poglądy i MA DO TEGO TAKIE PRAWO.

Pozdrawiam – Sławek G. (nemne)




Temat: Prywatna Szkoła Podstawowa nr 41 p. Jopka
Z czystej zawodowej ciekawości zainteresowałam się ta szkołą. I słyszę, a także
czytam, krańcowo skrajne opinie. Jaka ta szkoła jest naprawdę?
Jest statut i umowa czy jej nie ma? ( Mamo 1 klasisty - idź do sekterariatu-
może czekają tam na Ciebie przeoczone i niepodpisane dokumenty).
Jest psycholog i pedagog czy ich nie ma? ( z jednej strony czytam, że nie ma, z
drugiej, że ktoś konsultuje dzieci nadpobudliwe)
Zakleja się buzie plastrem czy nie ?( mama1klasisty twierdzi, że tak,kszczot,
że to bzdury). Jak jest naprawdę, bo z jednej strony nie wierzę, zeby
nauczyciel mógł coś takiego zrobić, a z drugiej, aż strach pomysleć co to za
nauczyciel jeśli jednak używa plastra na dzieci!
Co to znaczy, że rodzice wymusili zmianę jakiegoś nauczyciela? Wymusić to może
gangster okup za porwanego, odwołanie nauczyciela musi być uzasadnione
merytorycznie. Czy było? Czy ktoś składał jakieś skargi? Czy są protokoły,
pisma złożone na dziennik w sekretariacie?
Jestem zdecydowanie przeciwna przynoszeniu do szkoły zabawek, ale i w tej
kwestii ustalenia, szczególnie gdy dotyczą małych dzieci, powinny być jasne.
Nigdy nie uczyłam w klasach 1-3, ale wiem, że skonfiskowanie ukochanego misia
do końca roku może być dla dziecka dramatem. Czy jednak nie mozna tego
rozwiązać polubownie?
Zaintrygowały mnie "supery" - żadna z koleżanek ucząca w klasach 1-3 nie
słyszała o takiej formie. Może więc znowu chodzi o jakieś nieporozumienie. Może
dzieci przekazują coś niejednoznacznie? Co mówi o tym wychowawczyni na
zebraniach? Porozmawiajcie w czsie dni otwartych z rodzicami starszych klas,
może to rozjasni sytuację!
Ktoś gdzieś napisał o zbyt dużej ruchliwości dzieci utrudniającej prowadzenie
lekcji. Może zamiast atakować nauczycielkę wartoby ją poprosić, aby więcej
czasu spędzała z dziećmi na sali gimnastycznej i , w ramach zajęć
zintegrowanych , wprowadziła więcej ruchu! Mała rzecz, zmiana sali, a efekt
gwarantowany.
Kszczot napisał, że jak sie komuś nie podoba niech zmienia szkołę. Może to i
słuszne, ale trzeba mieć świadomość, że szkół bez skazy nie ma, a zmiana
środowiska nie jest rzeczą najbardziej pożądaną. Może wartoby jednak wyjaśniać.
Bardzo dobrze, że jest to szkoła o barzo wysokim poziomie, ale ja jako
nauczyciel zawsze zadaję sobie jedno pytanie- jakim kosztem i czy warto za
wszelką cenę śrubować poziom?
Bardzo jestem ciekawa wypowiedzi innych osób, a zwłaszcza atakowanego
dyrektora, psychologa i pedagoga. Ciekawa jestem jakie będą wyniki sprawdzianu
po VI klasie.



Temat: Dola polskiego nauczyciela
> A system motywacji płacowych jest uzależniony od wykształcenia

Wg mnie to błąd. Wykształcony nauczyciel ma większą szanse być nauczycielem dobrym, ale to wcale nie jest tak, że wykształcenie, czy lata przesiedziane na etacie, czynią z kogoś dobrego nauczyciela.
Jakaś ocena jakości pracy nauczyciela MUSI być - kto ją prowadzi, czy drektor, czy ktos inny to osobna sprawa. I nie moze być tak, jak jest teraz, że grono nauczycielskie protestuje, jeśli niektórzy nauczyciele zarabiają więcej, bo przecież wszyscy mają równe żołądki (optymistyczne założenie: podwyżki przyznawane są nie po znajomości).

> Wiesz, w wakacje nikt nie bierze korepetycji... Poza tym wakacje nauczycieli nie trwają tak długo jak wakacje dzieci - nabór do szkół, rady pedagogiczne po i przed rozpoczęciem roku szkolnego, uzupełnianie stosów dokumentacji, układanie planów dydaktycznych i wychowawczych na kolejny rok itp., No ale tego nikt nie widzi, nie?

Litości! Jest trochę papierków do wypełnienia, ale ilośc pracy jaką nalezy w to włożyć nijak ma się do dwóch miesięcy. Rada pedagogiczna to często jedno spotkanie w miesiącu, a 90% nauczycieli nie zmienia swojego planu z roku na rok. Nauczyciele mają swoje wakacje w (95% wolne - nie oszukujmy się radami pedagogicznymi czy dokumentacją.

> przyczyną problemów jest fakt, że na stanowiskach dyrektorów są ludzie, załatwiający etaty rodzinie, a potem chciałbyś żeby ci dyrektorzy mieli większą władzę.

Swoboda w nagradzaniu nauczycieli przez kierownictwo szkoły musi być - nie może być tak, że o pensji decyduje kto, ile lat uczy, albo ile kursów zatwierdzonych przez ministerstwo odbył. Oczywiście ktos musi tez kontrolowac szkoły: kogo zatrudniają, jak nagradzają itp. Ale nie widze sprzeczności w tym co piszę. Nie może byc tak jak jest teraz, że najgorszy i najlepszy nauczyciel w danej szkole zarabiają +/-5% tyle samo (i jeszcze raz powtarzam: jakość nauczania nie zależy od długości stażu i ilości kursów).
Podam jeszcze jeden przykład jak nauczyciele dbają o "egalitaryzm" - w szkole do której chodziłem, nie było nauczyciela angielskiego, byli kandydaci, ale chcieli, aby zapłacono im troche więcej. Nie dużo, administracja szkoły wyraziła na to zgodę, ale sprawę zakrzyczeli nauczyciele. Bo wg nich nie może być tak, żeby anglista zarabiał więcej niż inni nauczyciele!



Temat: Zakaz wnoszenia telefonu na teren szkoły
zorba69 napisał:

> > Jeżeli dziecko użytkuje przedmiot łamiąc zasady ustalone przez opiekuna,
> > to się mu ten przedmiot odbiera.
> 1)Z jakiego przepisu to wynika

Bezpośrednio z żadnego. Jednak działania wychowawcze opiekunów w przypadku
zakładowej pieczy wychowawczej muszą dążyć do ideału opieki nad własnym
dzieckiem. W praktyce do oceny staranności w opiece tworzy się myślowy
konstrukt, tzw. model dobrego rodzica i sprawdza się, jak w analogicznej
sytuacji zachowałby się ten modelowy dobry rodzic. Zabranie dziecku zabawki czy
innego przedmiotu w przypadku złego użytkowania, celowego nieposłuszeństwa i
łamania zasad ustalonych przez dorosłych jest metodą opisywaną w literaturze
pedagogicznej.

> 2) Czy jezeli ma w tornistrze i nie wyjmuje w szkole, tylko po lekcjach to
> jest to uzytkowanie?

W szerokim sensie tak. Ma w teczce wbrew prawu, a więc użytkuje źle. Dobre
użytkowanie wymaga pozostawienia w domu.

> 1) Regulamin szkoły "mówi" ze telefon wolno mieć
> 2) Statut szkoły "dopowiada", że regulamin szkoły może zmienić Rada
> Pedagogiczna
> 3) Zarządzenie wydaje dyrektor..

A co to jest ten "regulamin szkoły"? Macie i statut, i regulamin?
Jeśli tak, możesz zacytować te zapisy?

> Nawet niech juz bedzie zepsuty jak zabieral dziecku - ale tego nie zauwazyl -
> to co pozniej?

Nic. Jak udowodnisz, że telefon był sprawny?

> > Dlaczego tylko ze statutem szkoły?
> Ponieważ z tego co wiem, statut jest najwazniejszym dokumentem regulującym
> pracę szkoły - jezeli nie, to na jakie dokumenty mam zwrocić uwage?

Nauczyciel nie jest organem statutowym szkoły, ale jej pracownikiem, i większość
swoich uprawnień czerpie wprost z mocy ustawy, nie ze statutu szkoły.

Sz.



Temat: Wreszcie zadbano o najlepszą młodzież
Wreszcie zadbano o najlepszą młodzież
Komisja Oświaty i Komisja Budżetu Rady Powiatu Tatrzańskiego postanowiła
ustanowić Nagrodę Starosty Tatrzańskiego dla najlepszych absolwentów
powiatowych szkół ponadgimnazjalnych.Najlepsi uczniowie powinni nie tylko
otrzymać list gratulacyjny, co nobilituje i cieszy, ale i pewną sumę
pieniędzy, która pozwoli spełnić uczniowskie marzenia.

Kiedy to ja postulowałam na Walnym Zjeździe Związku Podhalan? Chyba 34...
Bocycie to? Ile od tego Zjazdu czasu minęło? Wreszcie sie doczekałam...
Ustalono, że stypendium będzie trzystopniowe i wyniesie brutto:
I stopnia – 3.000 zł
II stopnia – 2.000 zł
III stopnia – 1.000 zł
Kandydatów do nagród zgłaszali dyrektorzy szkół po zaopiniowaniu przez Radę
Pedagogiczną. Należało dołączyć dokumentację potwierdzającą spełnianie przez
kandydata kryteriów określonych przez Komisję Oświaty.
Następnie pięcioosobowa komisja powołana przez Starostę rozpatrzyła wnioski i
podjęła decyzję o przyznaniu nagrody.
Stypendia wręczał osobiście Starosta Powiatu Tatrzańskiego Andrzej Gąsienica
Makowski, Wicestarosta Powiatu Tatrzańskiego Andrzej Skupień oraz pomysłodawca
ustanowienia Nagrody, radny Zbigniew Proszowski. Pomysły takie to były dużo
wcześniej, tylko środków brakowało... Gratulujemy nagrodzonym!!!]

www.watra.pl/rozne/zakopane2/foto264/23-09-08%20009.jpg
www.watra.pl/rozne/zakopane2/foto264/23-09-08%20143.jpg
www.watra.pl/rozne/zakopane2/foto264/23-09-08%20113.jpg
Fotorelacja "Watry":
www.watra.pl/rozne/zakopane2/nagrody_star2008.html



Temat: Jakie zmiany w związku z nową podstawą?
Zgadzam się z mariwu. W ramówce naszego przedszkola słowa "sytuacje
edykacyjne" dyrektor zamienił na "zabawy edukacyjne". I to cała
zmiana. Nic nie będziemy zliczać, wyliczać itp.
Wszelkie zajęcia dodatkowe wybrane przez rodziców mogą się
rozpoczynać po 13.00. I w tym roku - jak od kilku lat - będzie ich
znów mniej. To nauczyciele przedszkola mają kwalifikacje do
rpowadzenia róznorodnych zajeć - a jak chcą, to nawet języka. W moim
przedszkolu koleżanka legitymująca się stosownym certyfikatem miała
przez 3 lata innowację pedagogiczną - nauczanie języka francuskiego.

Radziłabym dosłownie przeczytać podstawę programową - a nie
tylko opierać się na doniesieniach z publikacji i zebrań. Ważniejsze
są chyba (?) cele edukacji, a nie rozliczanie się z realizacji
zaleceń
(a nie obowiązków Zwróćcie uwagę, że w klasach I-III -
a powinność zapoznania się z podstawą dla klas I-III też mają
nauczycielki przedszkoli - "wskazane" dla odmiany są nie większe niż
26 osobowe klasy. Czytałam już jednak na którymś forum, że bywa tych
dzieciaków około 30 - i co nadzór może z tym zrobić? Ano nic, bo to
tylko zalecenie, wskazówka. A jak nie będzie "zaleconego" dywanu w
pierwszej klasie? Bo sala za mała? To co, dyrektora na galery?
Chciałabym to zobaczyć.

Codzienne sprawdzanie umiejętności dzieci jest absurdem. I ja
umiałabym - wykorzystując prawo (właśnie podstawę) oraz wiedzę i
doświadczenie pedagogiczne - wykazać to dyrektorowi.
Polecam też podeprzeć się autorytetem teórzcyni podtsawy, prof. E.
Gruszczyk-Kolczyńskiej - nader często pisze ona o konieczności
powtarzania ćwiczeń dla opanowania umiejętności. Niemożliwe dla
wielu dzieci jest opanowanie umiejętności po jednokrotnym jej
wykonaniu.

Dokumenty i prawo oświatowe ma służyć dobru dziecka i być narzędziem
dla nauczyciela. Nie straszakiem, którego się boimy.




Temat: III OGÓLNOPOLSKI KONGRES DYREKTORÓW PRZEDSZKOLI
III OGÓLNOPOLSKI KONGRES DYREKTORÓW PRZEDSZKOLI
III OGÓLNOPOLSKI KONGRES DYREKTORÓW PRZEDSZKOLI

Przygotowanie projektów ewaluacyjnych w ramach wymagań MEN oraz kontrole w placówce w oparciu o arkusze kontroli

WARSZAWA 12 kwietnia 2010


Więcej na stronie: www.centrumkompetencji.pl/szczegoly_szkolenia_349.html?a=470/10&f=forum.gazeta.pl/Nauczycieliprzedszkola

Prelegenci:

* prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska – wybitny polski pedagog i psycholog, kierownik Katedry Wspomagania Rozwoju i Edukacji Dzieci w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, współautorka nowej podstawy programowej
* dr hab. Henryk Mizerek – specjalizuje się w ewaluacji programów edukacyjnych, kształceniu nauczycieli, metodologii nauk społecznych, pedeutologii oraz teoriach wychowania
* Izabela Suckiel – konsultant ds. kadry kierowniczej i ewaluacji w CEN w Koszalinie
* Wiesława Mądrowska – redaktor prowadzący czasopisma „Doradca Dyrektora Przedszkola”

Program szkolenia:

I Procedura opracowania i wdrożenia projektów ewaluacyjnych

* Elementy składowe projektu – m.in. przedmiot, pytania, strategia, harmonogram
* Dokumentacja procesu ewaluacji: procedury, analizy, zestawienia
* Dodatkowe, poza ankietami, narzędzia badawcze, które zgodnie z zaleceniami warto wykorzystać w projekcie
* Wykorzystanie wyników ewaluacji do poprawy jakości pracy przedszkola - sprawozdania i raporty z działań

II Kontrole w placówce oparciu o arkusze kontroli


* Procedura kontroli dla dyrektora przedszkola
* Analiza przykładowych arkuszy kontroli
* Przygotowanie przedszkola do kontroli w wybranych obszarach

III Ewaluacja i ocena pracy nauczyciela

* Ewaluacja i autoewaluacja pracy nauczyciela w kontekście nowego rozporządzenia o nadzorze pedagogicznym
* Ocena pracy nauczyciela na bazie informacji gromadzonych w wyniku sprawowanego nadzoru pedagogicznego

UWAGA! Po zakończeniu I części konferencji nasi prelegenci dokonają krytycznej analizy mocnych i słabych stron 2 projektów ewaluacyjnych, które zostały zrealizowane w wybranych placówkach.

Więcej informacji na stronie: www.centrumkompetencji.pl/szczegoly_szkolenia_349.html?a=470/10&f=forum.gazeta.pl/Nauczycieliprzedszkola




Temat: Sędziowie dwa dni nie wyjdą na salę
Kumotersko,rodzinne towarzystwo wzajemnej adoracji
Tak jak Marcin Ł., który sądził, że zamydli oczy sędzinie sądu wojewódzkiego,
posyłając jej papiery, że jest pedagogiem zatrudnionym w placówce
leczniczo-wychowawczej, że ma kurs PCK w zakresie opieki nad małym dzieckiem,
więc ma przygotowanie do pełnienia tejże, podczas gdy jego żona leczyła się
psychiatrycznie i ma zaburzenia osobowości.
Ale nie z sądem takie numery – pani sędzina nie dała się nabrać i orzekła, że
ojciec ma prawo widywać potomka tylko raz w tygodniu.
Na wszelki wypadek orzeczono mu podwyższenie alimentów, bez powiadamianie go o
tym, i nakazano ich ściąganie przez komornika, co oznacza, że do tego dochodzą
koszty działań komornika właśnie. To prawda, że nic nie nakazywało, by ściągnąć
forsę aż tak brutalnie, skoro do tej pory Marcin Ł. wszystkie alimenty płacił w
terminie. Ale ma wiedzieć; kto tu rządzi.
A rządzi, oczywiście, babski sojusz. Nie mam zamiaru twierdzić, że sfeminizowane
do szaleństwa sądownictwo rodzinne W Polsce składa się wyłącznie z kobiet, które
pozwalają, by na ich orzeczenie odbijały się ich osobiste przejścia z facetami,
którzy porzucili je, bo są np. brzydkie, np. grube i np. wredne. Z całą
pewnością istnieją sędziny, które są w stanie wydać wyrok korzystny dla faceta,
choćby miały świadomość, że podsądny reprezentuje ten sam gatunek co Jej mąż w
śmierdzących skarpetkach, na którego widok od dawna dostaje wymiotów. Niemniej
czytając dokumenty niektórych spraw trudno oprzeć się wrażeniu, że część pań w
togach sędziowskich nie potrafi oddzielić swojego życia osobistego od życia
swoich podsądnych.
I oto jedyny ratunek dla mężczyzn: uczynić życie kobiet-sędziów czarownym,
choćby to były baby stare, pokraczne, zębów i włosów nie miały, a brodawki i
owszem.
Niektóre nazwiska zmieniono.
Stowarzyszeniu Obrony Praw Ojca dziękuję za udostępnienie materiałów

www.sopowawa.za.pl/media/ci...podtoga.html
Wszystkie powyżej przedstawione materiały zebrane są z forów internetowych
poprzedzonych artykułami o wymiarze sprawiedliwości a szczególnie tych gdzie
tematycznie nawiązuje się do wynagrodzeń pracowników tego resortu.



Temat: Czy nie nalezy wprowadzic licencji dla nauczycieli
Znowu Karta? Przeszkadza, przeszkadza.
ma_la1 napisała:

> *** Za nim wyjdzie i odzwierciedli się mogą upłynąć lata. Znam kilka takich
> przypadków, z czego w 3 (aż) dyrektor został na kolejną kadencję.
> Z tym płatnym dobrze stanowiskiem to nie przesadzaj.
** A bo ja tak niezręcznie napisałem, a to w moich "ideach" tak miało być. W
dodatku część płac mogłaby być wypłacana w formie premii, dopiero po ocenie
pracyw szkole.
U mnie akurat tak jest, bo
>
> dodatkowe funkcyjne, kilkakrotnie przewyższające niewielkie minisreialne,
> wypłaca gmina, różnicując co roku wg osiągnięć, ale nie związanych z
nauczaniem tylko z gospodarką.
** Ooo! Z jaką gospodarką? Szkoły czy gminy?

Z tego co wiem jesteśmy pod tym względem wyjatkowi. Już w sąsiednich miastach
tego nie ma , a w Polsce też rzadko.
** No właśnie, urawniłowka - ostatnio Ryszard Petru stwierdził, że Karta
Nauczyciela obraca się przeciwko nauczycielom. Ma rację.
>
>
> Warto rozmawiać, a ten brak ograniczeń jest wspaniały. Masz rację, nie mam
> prawa trzeciej osobie narzucać z kim ma rozmawiać, a z kim nie.
> Ponosi mnie, bo dyskusja z serleną jest dla mnie bardzo nieładna, choć
problemy które porusza są ważne. Tylko ten ton. Jakoś wszyscy potrafimy
> dyskutować "normalnie", a przede wszystkim czytelnie, nienapastliwie i w
miarę
> kulturalnie (cokolwiek to znaczy).
** Ludzie są rózni. Forma prawie mi nie przeszkadza, jesli intencje sa jasne.

> Co do jakości pracy nauczycieli, uważeam, że żadne dokumenty nie zastapią
> dobrego dyrektora, który będzie miał do dyspozycji odpowiednie przepisy. Zły
> nauczyciel jest obecnie nie do ruszenia, chyba że namiętnie bumeluje, pije,
> bije lub zamorduje. Póki na studiach będzie się kształcić kadre pedagogiczną
> jak dotychczas, czyli dawać każdemu dyplom, czy się nadaje do zawodu, czy nie
> i póki będą uczyć bzdur nikomu niepotrzebnych, a praktyki będą się odbywały
tak
>
> jak się odbywają, póty będzie źle.
> I cóż, możemy sobie dyskutować, ale nie mamy na nic wpływu, albo jest on b.
> ograniczony. Pozdrawiam.

** Nawzajem :-). Zgadzam się, że jest źle z egzekwowaniem jakości nauczania.
Pisałem juz pare razy o tym na "Edukacji", wiec nie chce powtarzac, ale zgadzam
się z Tobą. Natomiast co do wpływu... To zalezy chyba od danej szkoły, od danej
osoby. Myślę, że można mieć wpływ, byleby nie chować głowy w piasek na
zebraniach Rad Pedagogicznych, a w razie czego głosowac w Komisji za nie
przedłużeniem dyrektorowi kadencji.




Temat: Mam w końcu moje dwie kreski !!!
Mam w końcu moje dwie kreski !!!
Mam nadzieję, że przynajmniej kilka z Was mnie jeszcze pamięta ;o))) Sporo tu
nowych nicków ;o) Udzielałam się jakiś czas temu na tym forum i razem z Wami
przeżywałam radosci i smutki. Byłyście ze mną jak płakałam po ciąży
pozamacicznej, byłyście po tym jak lekarz powiedział smutną diagnozę i wtedy
jak IVF się nie udało. Zawsze mogłam na Was liczyć. Nie sposób wymienić
wszystkie dobre duszki, ale szczególne podziękowania należą się min
Ewieanalityk, Martiniverybianco, Maretinie, Mutanowa, Fulvia, Vikas.
Przepraszam jak kogos pominełam, ale myślę, ze jeden post jednak ograniczenia.
Po nieudanym IVF, po wielu przemysleniach razem z moim Luzaczkeim podjęliśmy
decyzję o adopcji !!! od tego momentu jesteśmy najszcześliwszymi przyszłymi
rodzicami pod słońcem !!!
Poczuliśmy się naprawdę szczęśliwi ! jest nam lżej i łatwiej.
Wczoraj złożyliśmy dokumenty w OAO i rozmawialiśmy z Panią Pedagog. Od tego
momentu liczy się ciąża adopcyjna! No więc MAM SWOJE DWIE KRESKI !!! mam też
nadzieję, ze ta ciąża potrwa krótko.
Potrzebuję wsparcia, zrozumienia i dopingowania. Liczę na Was ;o)
Wam zyczę wytrwałości w pokonywaniu niepowodzeń i zebyscie w końcu mogły
cieszyc się swoimi pociechami.
Będę tu z Wami na pewno cały czas i jak zjawi sie u nas Maluszek opowiem Wam
o tym.
Mocno pozdrawiam.
kasialu

"Zobaczyłem na ulicy zmarznietą dziewczynkę
drżała w lichutkiej sukience,
z nikłą nadzieją na przyzwoity posiłek.
Z gniewem powiedziałem do Boga:
Dlaczego na to zezwoliłeś?
Dlaczego nic nie robisz w tej sprawie?
Przez moment Bóg nie powiedzial nic.
Tamtej nocy odpowiedział zupełnie niespodziewanie:
Z całą pewnością zrobiłem coś w tej sprawie.
Stworzyłem Ciebie."




Temat: Szkola Podstawowa Pro Futuro na Bemowie
Jeżeli ktokolwiek z rodziców jest choć trochę myślący to na pewno NIGDY nie
zapisze dziecka do tej szkoły.Dlaczego?Otóż zaczynając od pierwszego spotkania
dowiadujemy się że dziecko musi przejść rozmowę z panią"psycholog" a tak
naprawdę to panią PSYCHOL.Kobieta z problemami emocjonalnymi i widocznym ADHD
testuje nasze dziecko i ona ma określić czy się nadaje doTEJ szkoły.Szanowny
Pan Dyrektor karmi nasze spragnione umysły tym co chcemy usłyszeć a na końcu
informuje o kwocie która ma być stała przez conajmniej kilka lat!a okazuje się
że zmienia się po pół roku.Prawda o szkole jest taka że kadra pedagogiczna jest
dobierana nie przez kompetentne osoby ale przez ludzi którzy powinni się w
pierwszej kolejności zwolnić Proszę sobie wyobrazić że pomimo bardzo wysokiego
czesnego trzeba obowiązkowo jeżdzić na białą i zieloną szkołę którą organizuje
Pan Dyrektor a bliżej jego żony brat który ma do spółki z nim biuro podróży
Makalu (czemu sobie nie dorobić?)Kuratorium przysłało na wizytację (po
interwencjach w kuratorium rodziców)starszą panią przed którą były
chowane "nipotrzebne" dokumenty.Zajęcia lekcyjne prowadzone są tak jak się komu
podoba a dzieci w klasach 1-3 najgorzej są uczone przez panią Basię, która ze
względu na długie wakacje przekwalifikowała się z pomocy przy obsłudze xero w
banku na nauczyciela 1-3 i LOGOPEDĘ!!!!!z niepoprawną wymową!!!!!!Pani Jadzia
od plastyki i zpt to chodząca elokwencja,którą od żuli pod budką z piwem można
odróżnić tylko po wyglądzie bo na pewno nie po słownictwie.Zresztą najlepiej
przeklinającym w tej szkole jest Pan Jan, który soczystą polszczyzną zwraca się
zarówno do dzieci jak i do nauczycieli.Brak opieki na przerwach i po
lekcjach,dokuczanie dzieciom przez dzieci,nierealizowanie programu nauczania
oraz wiele innych powodów doprowadziło do tego że zabrałam swoje dziecko do
szkoły pańswowej i jest szczęśliwe.Jeżeli ktoś jest bardziej zainteresowany
informacjami na temat tej szkoły to podaję swój adres:
kompozytor@poczta.onet.eu Pozdrawiam!



Temat: Czy nie nalezy wprowadzic licencji dla nauczycieli
Rynek, to rynek, także w odniesieniu do dyrektorów, Niekompetencja w końcu
> wyjdzei, co ozdwierciedli sie gorsza jakościa pracy w szkole, i w efekcie
> utratą dobrze płatnego miejsca pracy dla dyrektora.

*** Za nim wyjdzie i odzwierciedli się mogą upłynąć lata. Znam kilka takich
przypadków, z czego w 3 (aż) dyrektor został na kolejną kadencję.
Z tym płatnym dobrze stanowiskiem to nie przesadzaj. U mnie akurat tak jest, bo
dodatkowe funkcyjne, kilkakrotnie przewyższające niewielkie minisreialne,
wypłaca gmina, różnicując co roku wg osiągnięć, ale nie związanych z nauczaniem
tylko z gospodarką. Z tego co wiem jesteśmy pod tym względem wyjatkowi. Już w
sąsiednich miastach tego nie ma , a w Polsce też rzadko.

Nie, nie szkoda czasu. Po to jest forum, nie ograniczane, poza wulgarnością,
> niczym. Warto rozmawiać. Daleki jestem też od ferowania ocen z kim warto, a z
> kim nie. Problem dożywotnich umów dla nauczycieli jest istotny. Wg mnie zawód
> nasz traci na "uprzywilejowanej" pozycji, którą niby daje Karta. Można to
> nazwać licencją, można inaczej, ale problem jest ważny.

Warto rozmawiać, a ten brak ograniczeń jest wspaniały. Masz rację, nie mam
prawa trzeciej osobie narzucać z kim ma rozmawiać, a z kim nie.
Ponosi mnie, bo dyskusja z serleną jest dla mnie bardzo nieładna, choć problemy
które porusza są ważne. Tylko ten ton. Jakoś wszyscy potrafimy
dyskutować "normalnie", a przede wszystkim czytelnie, nienapastliwie i w miarę
kulturalnie (cokolwiek to znaczy).
Co do jakości pracy nauczycieli, uważeam, że żadne dokumenty nie zastapią
dobrego dyrektora, który będzie miał do dyspozycji odpowiednie przepisy. Zły
nauczyciel jest obecnie nie do ruszenia, chyba że namiętnie bumeluje, pije,
bije lub zamorduje. Póki na studiach będzie się kształcić kadre pedagogiczną
jak dotychczas, czyli dawać każdemu dyplom, czy się nadaje do zawodu, czy nie
i póki będą uczyć bzdur nikomu niepotrzebnych, a praktyki będą się odbywały tak
jak się odbywają, póty będzie źle.
I cóż, możemy sobie dyskutować, ale nie mamy na nic wpływu, albo jest on b.
ograniczony. Pozdrawiam.




Temat: Anna Radziwiłł wraca do ministerstwa
No widzisz, a ja piszę o Pani Radziwiłł jako ministrze, a nie jako nauczycielu.
Może jako pedagog było wspaniała, choć w tym wypadku potwierdzałaby starą
prawdę, iż władza deprawuje, bo jako minister wobec swych byłych kolegów po
fachu była bardzo niesympatyczna. Ponieważ nie chcę mi się pisać wszystkiego od
nowa, wklejam z innego wątku. jak dotąd kilka osób próbowało dyskutować, ale
żadna nie ruszyła nawet jednej kwestii merytorycznej. Czyżby pani Radziwiłł nie
miała żadnego merytorycznego poparcia???
"Osoba, która uczestniczyła we wprowadzaniu największej
edukacyjnej bzdury od dziesięcioleci, teraz znowu trafia na lukratywną
posadkę. Odwołam swoje słowa, gdy ktokolwiek wskaże mi CHOĆ JEDNĄ bolączkę
polskiej szkoły, która ta pseudoreforma wyleczyła. Obawiam się jednak, że
wszystkie stare bolączki istnieją nadal, a doszło wiele nowych:
- wprowadzenie gimnazjum - ogromny wisyłek finansowy i organizacyjny, co do
którego nigdy nie wytłumaczono, czemu właściwie miał służyć. Dało to jedynie
tyle, że wiele dzieciaków ma do szkoły dalej i że wyraźnie większy procent
mlodzieży niż 10 lat temu kończy naukę na podstawówce;
- patologiczny system awansów zawodowych, głównie promujący cwaniactwo;
- egzaminy które predysponują do urawniłowki. Wiele osób z tym się pewnie nie
zgodzi, ale to nie jest tylko moje zdania - polecam kilka niedawnych tekstów
w Polityce choćby.
- tradycyjne aroganckie potraktowanie nauczycieli. słynne "podwyżki przez
obniżki", niemniej słynne wypowiedzi szefa pani Radziwiłł, min., Handke o
nauczycielach, którzy udają że pracują";
- publikowanie nieprzygotowanych, nieprzemyslanych, merytorycznie słabych
poidręczników opiniowanych przez przyjaciół - byle tylko zdążyć na reformę...
- last but not least - to, że niedługo to ja w ogóle w szkole przestanę
uczyć, będę tylko opracowywał raporty, systemy naprawcze, wewnątrzszkolne
systemy naucznia (w placówce, w której mam przyjemnośc uczyć dotychczas
rzeczony nie zainteresował ani jednego rodzica...) i inne niezwykle ważne
dokumenty...
- naprawdę można by tak długo. Zdruzgotany jestem takimi "fachowcami"..."




Temat: Strach (przed adopcją) ma wielkie oczy!!!
WITAM!!! Formalności, które są potrzebne przy adopcji nie załatwia się na własną rękę. Podstawowa sprawa to zgłoszenie się do ośrodka adopcyjnego. Tam przeprowadzana jest rozmowa wstępna, są pytania o warunki rodzinno-finansowo-mieszkaniowe, jest rozmowa z pedagogiem i decyzja o zakwalifikowaniu małżonków do starania się o adopcję. Później jest cykl 9 spotkań w ośrodku, są to spotkania z róznymi fachowcami, np. psycholog, pediatra, prawnik itp. Tam można uzyskać wiele potrzebnych informacji. W tzw. międzyczasie załatwia się zaświadczenia z pracy o zatrudnieniu, zarobkach, potrzebna jest też opinia pracodawcy i zaświadczenie o niekaralności. Być może coś pominęłam. Po zaliczeniu cyklu spotkań czeka się już tylko na telefon z ośrodka adopc. z wiadomością :jest dziecko dla państwa! Potem to już sprawa w sądzie i koniec. Ośrodek adopc. przesyła dokumenty przyszłych rodziców do adwokata i ten jako pełnomocnik załatwia wszystkie sprawy. Trzeba być jedynie na rozprawie. Dużo nerwów mnie to kosztowało, ale nie było tak strasznie. Mniejszy jest problem, gdy bierze się dziecko ze szpitala, nasze maleństwo było już odesłane do domu małego dziecka... Tam był problem tego rodzaju, że nie było warunków do odwiedzin. Na sale obcym wstęp wzbroniony, a na korytarzu zimno. To był grudzień, a mała miała zapalenie płuc i dlatego było nerwowo. Najwcześniej decyzja o adopcji może zapaść w 7-mym tyg. życia dziecka, jeżeli sąd się postara... My mieliśmy pecha trafić na mur biurokratyczny i dlatego załatwianie możliwości wzięcia dziecka do domu trwało ponad miesiąc. To i tak szybko - sędzia od ręki wydał decyzję o tymczasowym umieszczeniu Małej u nas - na czas potrzebny do ustanowienia rodziny adopcyjnej. Byliśmy wtedy rodziną zastępczą. Cała sprawa zakończyła się wydaniem nowego aktu urodzenia, a było to ok. 3 m-cy później!!! Adopcja anonimowa zakłada, że nie ma śladu po rodzicach biologicznych, nie znamy ich, ani oni nas. Ale są też inne rozwiązania. Pozdrawiam bardzo serdecznie, pa pa! Kaś



Temat: Prywatna Szkoła Podstawowa nr 41 p. Jopka
To rzeczywiście brzmi nieprawdopodobnie- statut szkoły to podstawowy dokument,
który dyrekcja szkoły MUSI przedstawić rodzicom! Jak to mozliwe, żeby nie
podpisywali Państwo umowy o świadczenie usług oświatowych - przecież sa w niej
zagwarantowane prawa i obowiązki obu stron?!?
Przeczytałyśmy z 4 koleżankami-nauczycielkami owe posty i żadna z nas nie
spotkała się z czymś podobnym, a pracowałyśmy w różnych szkołach. Może to
jakieś nieporozumienie, może tylko Pani przez niedopatrzenie czegoś nie
podpisała. Proszę sprawdzić w sekretariacie swoje dokumenty.
Opisywane przez Panią sytuację intrygują mnie coraz bardziej. Bardzo chciałabym
poznać opinię dyrektora szkoły i jestem ciekawa jak ustosunkuje się on do
bardzo ważkich zarzutów. Bo jeśli są one przesadzone to ma on prawo do
publicznej obrony, zaś jeśli pokrywają się z prawdą to strach pomyśleć.
Dlaczego w szkole nie ma psychologa i pedagoga? Dlaczego Państwo to akceptują?
Przecież sam fakt obecności w klasie dziecka nadpobudliwego już wymaga pomocy
psychologiczno-pedagogicznej.
W każdej, powtarzam każdej szkole jest jakaś Rada Rodziców( może inaczej się
nazywać, ale jest). Macie Państwo swoich przedstawicieli więc, jeśli sa
trudności z dogadaniem się z dyrektorem, spróbujcie za ich pośrednictwem.
Jakiego przedmiotu uczy dyrektor, czy jako nauczyciel jest lubiany? Jakie jest
jego podejście do uczniów na gruncie uczeń-nauczyciel ( nie dyrektor). To
ważne. Jakie są oceny końcoworoczne z jego przedmiotu? Może tu tkwi problem.
Jestem przeciwna roztrząsaniu spraw szkolnych na szerszym forum, ale skoro tak
się stało dobrze by było, aby w sprawie wypowiedziało się więcej osób i to z
obu stron.




Temat: Ojciec to brzmi dumnie
C i p a pod togą cd.

Ale matka swoim sercem czuje przecież lepiej niż sąd, więc aby nie mógł się
widywać, ukryła się wraz z dzieckiem przed papą, który szuka teraz córki, na
szczęście bez skutku.

Zawsze jednak, nawet gdy wszystko sprzysięgnie się przeciw
sercu matki, może ona liczyć na sądy rodzinne. Tam można składać do upojenia
różne kwity.

Tak jak Marcin Ł., który sądził, że zamydli oczy sędzinie sądu wojewódzkiego,
posyłając jej papiery, że jest pedagogiem zatrudnionym w placówce
leczniczo-wychowawczej, że ma kurs PCK w zakresie opieki nad małym dzieckiem,
więc ma przygotowanie do peł­nienia tejże, podczas gdy jego żona leczyła się
psy­chiatrycznie i ma zaburze­nia osobowości.

Ale nie z sądem takie numery – pani sędzina nie dała się nabrać i orzekła, że
oj­ciec ma prawo widywać potomka tylko raz w tygodniu.

Na wszelki wypadek orzeczono mu podwyższenie alimentów, bez powiadamianie go o
tym, i nakazano ich ściąganie przez komornika, co oznacza, że do tego dochodzą
koszty działań komornika właśnie. To prawda, że nic nie nakazywało, by ściągnąć
forsę aż tak brutalnie, skoro do tej pory Marcin Ł. wszystkie alimenty płacił w
termi­nie. Ale ma wiedzieć; kto tu rządzi.

A rządzi, oczywiście, babski sojusz. Nie mam zamiaru twierdzić, że sfeminizowane
do szaleństwa sądownictwo rodzinne W Polsce składa się wyłącznie z kobiet, które
pozwalają, by na ich orzeczenie odbijały się ich osobiste przejścia z facetami,
którzy porzucili je, bo są np. brzydkie, np. grube i np. wredne. Z całą
pewnością istnieją sędziny, które są w stanie wydać wyrok korzystny dla faceta,
choćby miały świadomość, że podsądny reprezentuje ten sam gatunek co Jej mąż w
śmierdzących skarpetkach, na którego widok od dawna dostaje wymiotów. Niemniej
czytając dokumenty niektórych spraw trudno oprzeć się wrażeniu, że część pań w
togach sędziowskich nie potrafi oddzielić swojego życia osobistego od życia
swoich podsądnych.

I oto jedyny ratunek dla mężczyzn: uczynić życie kobiet-sędziów czarownym,
choćby to były baby stare, pokraczne, zębów i włosów nie miały, a brodawki i owszem.

Niektóre nazwiska zmieniono.
Stowarzyszeniu Obrony Praw Ojca dziękuję za udostępnienie materiałów



Temat: Brak więzi z wychowawcą:(( znów długie
Brak więzi z wychowawcą:(( znów długie
Jakoś mi smutno z tego powodu. Starszy syn chodzi do szkoły 6 rok i nigdy nie
było takich problemów, zwłaszcza na początku pierwszej klasy. To prawda, że i
z synem nie było problemów (
Teraz w pierwszej klasie jest nasz drugi syn, ten z większym temperamentem.
I od samego początku są drobne problemy (syn jest ruchliwy i niestety
zdarzyły mu się popychanki z kolegami, tu go absolutnie nie bronię). Wczoraj
było pierwsze zebranie i pierwsze, na którym nikt z nas nie był. Głupio mi,
ponieważ wiem jak ważne rzeczy omawiane są na takim zebraniu, składki na
ubezpieczenie, dokumenty do podpisania. Ale zebranie zostało ustalone na
godz.16, mąż pracuje poza W-wa do 17.30. Zwolnił się z pracy i gonił przez
całe miasto, niestety zebranie trwało pół godziny i dosłownie minął się z
rodzicami. Syn się rozchorował (w niedzielę dostał gorączki) i ja nie mogłam
pójść na to zebranie. Wysłałam starszego syna, by uprzedził panią i
powiedział, że ktoś z nas spotka się w najbliższym terminie (kilku dni),
niestety nie mógł spotkać pani. Ja dzwoniłam do szkoły, niestety pani albo
wyszła albo jeszcze nie przyszła. Dziś udało mi się zamienić z nią słowo
przed samą lekcją, oschle powiedział mi, że trzeba było być na zebraniu.
Tłumaczyłam, że taka sytuacja zdarzyła nam się pierwszy raz a ona, że "takie
sytuacje są zawsze, gdy z dzieckiem są problemy" a poza tym "proszę z nim coś
zrobić bo ja nie będę tolerowała takiego zachowania". Chciałam też zamienić
słówko na temat ew. pomocy z jej strony jako wychowawcy, jak wyciszyć takiego
psotnika. Pani jednak powiedziała, że to nie jej dziecko.

Wiem, to nasza wina, nie byliśmy na zebraniu. Zachowanie syna też jest naszym
problemem, jako matka nie chciałabym by inne dziecko popychało moje. Smutno
mi jedynie z powodu przyklejenia nam etykietki rodziców nie interesujących
się niczym a napewno nie synem. Pani w żaden sposób nie stara sie nam pomóc,
pokierować, odesłać np. do szkolnewgo pedagoga. Sama jest kłębkiem nerwów,
widziałam jak szarpała dziecko gdy to nie stało idealnie w rzędzie.

Z pewnością niejedna z Was powie, że takie dziecko jak mój syn dezorganizuje
pracę w klasie (syn jednak psoci w trakcie przerw), jest kłopotliwe. Ja
jednak rozmawiam z nim, tłumaczę że tak nie wolno, a przede wszystkim
interesuję się jego zachowaniem, nie jestem obojętna na sygnały ze szkoły.

Jakoś zbił mnie dziś z tropy ton wychowawczyni.



Temat: To znacie?
To znacie?
www.sciaga.pl/tekst/94442-95-polacy_i_zydzi_podczas_ii_wojny_swiatowej
Jednak w historii naszego kraju znalazły się postaci, które uratowały
ludność żydowską
:

Irena Sendlerowa
Kiedy w drugiej połowie 1942 roku rozpoczęła się likwidacja Getta
Warszawskiego, Sendler zainicjowała szeroko zakrojoną akcję ratowania dzieci.
Wyprowadzane z getta, były umieszczane w polskich rodzinach, sierocińcach i
klasztorach w Warszawie, Turkowicach i Chotomowie. Przygotowywano im fałszywe
dokumenty i wspomagano materialnie. Uratowano w ten sposób 2,5 tys. dzieci.
Pod koniec 1943 roku Irenę Sendler aresztowało gestapo. Została skazana na
śmierć, ale dzięki wysokiemu okupowi wpłaconemu przez "Żegotę" została
rozstrzelana tylko "na papierze". Do końca wojny ukrywała się pod fałszywym
nazwiskiem.

Janusz Korczak
Był lekarzem i pedagogiem, jego prawdziwe nazwisko brzmiało Henryk Goldszmit.
Był współzałożycielem Domu Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie, który
działał od 1912 do 1942 roku. Zginął wraz ze swymi wychowankami wywieziony z
getta w 1942, dobrowolnie towarzysząc im w drodze na śmierć w komorze gazowej.
Miał możliwość ucieczki z getta.

To tylko dwa przykłady niezwykłej odwagi Polaków. Dziś jest rzeczą wiadomą, że
Polacy uratowali największą ilość ludności żydowskiej. Jednak oprócz
przykładów, za które warto chwalić Polaków, są też zdarzenia niechlubne. Na
przykład Jedwabnem. Miasteczko, w którym Polacy wpędzili do stodoły
okolicznych mieszkańców pochodzenia żydowskiego i spalili żywcem. Jednak
większość naszych rodaków starało się ochronić Żydów przed całkowita zagładą.
Chowali ich w piwnicach, na strychach, w stogach siana? Przykładów
bohaterstwa jest wiele. Smutna jest rzeczą, że taki wielu musiało zginąć
niepotrzebnie.


To jest sciaga dla gimnazjalistow, jakby sie kto pytal.




Temat: Powiedzieliśmy o tym
Jesteśmy po wizycie w Ośrodku. Ne było miło, tza bez jakiejś urazy, ale bardzo
chłodno i zmijowato (określenia męża). Panie przyjęły nas w przechodnim pokoju,
co chwilę ktoś wchodził, zabierał jakieś dokumenty ze stolika, przy kktórym
siedzieliśmy.
Panie od razu zaczęły nas rejestrować, bez żadnych dopytywań itd. Nagle
pytanie, Państwo do adopcji, my mówimy, ż enie wiemy, może rodzina zastepcza,
pani na to , ale zdaja sobie państwo sprawę, ż eprzy rodzinie zastepczej dzieci
mają kontakt z rodzicami bilogicznymi. Musicie się zdecydować. wreszcie
powiedzieliśmy pani, że chcemy dziecko, jeśli się okaże, ż esytuacj aprawna
dziecka ni epozwoli na adopcję, będzi eto rodzina zastepcza, ciezka batalia.
Pani natychmiast umówiła isę z nami na wywiad pedagogiczny i wtedy zapytała
nas: a czy dzieci będą wtedy wdomu, odpowiedzieliśmy, że jeśli powinny być, to
tak, więc pani na swtedy zabiła pytaniem: CZY DZIECI SA PRZYGOTOWANE DO
ADOPTOWANI RODZEŃSTWA DLA SIEBIE?
Jesteśmy przygnebieni, mąz gdy wyszliśmy powiedział, ż eani krzty nie widział
troski o te dzieci. Zniechęcenie potworne i tyle.
Na drugi dzień zadzwoniła (wczoraj) do mnie p. psycholog i podał jeden termin
(poniedziałek 15-16) na badania psychologiczne, gdy próbowałam jjej
wytłumaczyć, ż enie umiem odpowiedzieć, czy mąż będzie mógł wtedy, bo pracuje o
różnych porach i musze się skontaktować, to ona powiedizał, ż eto jej
ostateczny termin, potem sezon urlopowy i nie ma mozłiwości az we wrześniu...
My to bajka, al epomyslcie o osobach poranionych ogromni ecierpieniem z powodu
braku dzieci, takich niezdecydowanych rodziców. Wchodza do Ośordka i wychodzą z
niego pewni, ż enie dadzą rady i rezygnja.
Postanowiliśmy tej pani pedagog u nas w domu o tym 1. wrażeniu powiedzieć.
Ale swoja drogą, gdy umówiliśmy się na te badania psychologiczne (mąz wszystko
postawił na głowie, zeby móc być)ogarnęło mnie takie radosne oczekiwanie.
Prosze o modlitwę za nas, abyśmy jeśli mamy być jeszcze dla kogoś rodziną
przeszli szybko procedury i nie zrazili sie.



Temat: Licea na poznańskim Piątkowie czeka mała rewolucja
LenOr masz racje,popieram Cie.Uwazam,ze w jednej i drugiej szkole sa madrzy i
rozsadni ludzie.Przestancie sie szarpac miedzy soba,pokazywac kto jest glupszy a
kto madrzejszy.Przeciez kazdy z Was ma jakas godnosc i nie mozecie sie tak
ponizac.Wezcie sie w madry sposob wspolnie do opracowania strategi walki o wasze
szkoly.Nie badzcie dla siebie wrogami.Wy przeciez jestescie tylko pionkami w tej
calej grze.Nie dajcie soba manipulowac.Opluwacie sie wzajemnie i bardziej
podsycacie te cala sytuacje.W innych szkolach maja tez takie problemy tylko na
forum tego nie ujawniaja.Pytanie do uczniow 15.Czy jak skladaliscie dokumenty do
tak kameralnej szkoly,bo takie bylo Wasze marzenia ,albo Waszych rodzicow
powiedzial Wam ktos,ze sa takie a nie inne plany.Przeciez to nie moglo wyjsc
dopiero teraz.Wniosek,zataili przed Wami prawde.Sadze,ze jakies plany musialy
byc wczesniej robione.Nie mogli Wam tego ujawnic,bo sami mogli miec przez to
problem z rekrutacja.Walka o ucznia to walka o pieniadze.To Wy powinniscie
prosic o wytlumaczenie tej calej sprawy.To Was oszukano.Z wami nikt sie nie
liczy,nie bierze Waszych pragnien pod uwage.Ta sytuacja daje Wam mozliwosc
wykazania sie dojrzaloscia.Nauczcie sie walczyc o swoje prawa i o prawde.Jak
chcecie wkroczyc w doroslosc?Jako ludzie przepelnieni nienawiscia do swoich
kolegow tylko dlatego,ze ktos walczy o pieniadze,Waszym kosztem.Wyzywacie sie
teraz na nauczycielach,kolegach,a malo kto pomyslal o naszych osobach
rzadzacych.Moze rozwazcie co te osoby soba reprezentuja i czy ktos zaproponowal
Wam rozmowe.Staral sie wyjasnic dlaczego taka powstala decyzja i od kiedy byly
takie plany?Macie prawo to wiedziec.Dzieki Wam oni wszyscy maja prace.Tak
uwazam.Jestem bacznym obserwatorem tej sytuacji i wierze w Wasz rozsadek i
inteligencje.Madrzy ludzie nie walcza ze soba oni wspolpracuja.Sadze,ze bedzie
taki dzien gdzie z przyjemnoscia przeczytam Wasze wypowiedzi.Nie ma mlodziezy
zlej.Nikt przeciez nie rodzi sie podly.To czesto wynika z malego zainteresowania
Wami z braku rozmow jak z partnerami.Kazdy czlowiek przecie pragnie nie byc
oceniany,ale doceniony.Nawet za maly drobiazg.Trzeba tak postepowac.Musicie sie
nauczyc nawet zwracac uwage nauczycielom,ze wymagacie szacunku,ale niestety Wy
najpierw musicie sie szanowac sami.Nikt nikomu nie dal prawa do ponizania i
osmieszania.Nawet nauczycielom nie wolno tego robic.Dobry pedagog bedzie
szanowal Was,a jesli nie to wymagajcie tego macie takie prawo.



Temat: inna historia
inna historia
Witam, chcialbym dodac jeszcze jedna historie dotyczaca kariery pedagogicznej
w uk. Dotyczy ona mojej żony. W Polsce skonczyla 3 letnie kolegium jezykowe,
czyli angielski nie stanowil tutaj problemu. Poczatkowo chwytalismy sie
roznych zajec czyli: hotel, pub itd. Po jakims czasie przyszedl czas na
refleksje na temat sensu bycia w tym kraju wykonujac zawody niekoniecznie
zwiazane z fachem wyuczonym. Zapadla decyzja o postawieniu wszystkiego na
jedna karte i albo praca adekwatna do wyksztalcenia albo powrot. Oczywiscie
poczatki okazaly sie trudne ale po jakims czasie wszystkie potrzebne
dokumenty (Qts) zostaly przyslane i nadszedl czas na dzialanie. Pierwsza
agencja i pierwsze zlaecenie do szkoly. Pani w agencji bardzo mila i uczynna
powiedziala: pojedz, sprobuj to jest ciezka szkola ale zobaczymy. Poczatkowo
mialo to byc tylko na pare dni jako supply ale okazalo sie ze: zona sobie
bardzo dobrze radzi, pewna pani wybiera sie na macierzynski wiec jak bedzie
ok to bedzie tam pracy na dluzej i przedmiot ktory ma byc zatepowany to PHE
czyli Personal Health and Education - mysle ze to polacznie naszego wosu z
higiena- czyli przedmiot o ktorym wystarczy szybko poczytac i mozna wykladac.
Na razie wszystko ok (minal juz miesiac) do konca przyszlego tygodnia
zapadnie decyzja czy zostanie podpisany dluzszy kontrakt (na podstawie nie
tylko oceny dyrektora ale rowaniez odczuc mojej zony - bo to ciezka
szkola:)), panie w departamencie bardzo mile i byc moze kontrakt po wakacjach
zotanie podpisany na stale bo pani w ciazy chyba nie wroci. Czytajac wiele
historii na ten temat na tym forum wnioskuje ze nasza jest raczej bardzo
optymistyczna i nie zawsze jest tak ze kadra wa skzole to burasy ktorzy do
nowych a w szczegolnosci z Polski sie nie odzywaja; agencje sa na poczatku
przynajmniej potrzebne bo czesc formalnosci zalatwiaja i ulatwiaja przebicie.
Oczywiscie kwestie samego nauczania w szkole i dyscypliny pomijam bo nie
wierze ze ktos tu przyjechal tylko i wylacznie dlatego zeby wykonywac prace w
szkole angielskiej w celu wyrownywania szans edukacyjnych pomiedzy anglia a
reszta europy (a moze Polski), chodzi pszede wszystkim o to ze jeszcze podoba
nam sie stosunek funta do zlotowki:) Reasumujac: warto sprobowac. Ja tez
sprobuje jak tylko dostane wyciag z indeksu z mojej uczelni bo sie okazalo ze
panie z biura gdzie przyznaja qts nie mogly wyczytac z mojego dyplomu czy mam
uprawnienia do nauczania (pomimo ze uczylem w szkole w Polsce pol roku). No
ale przetlumacze i wysle jeszcze raz. Jestem wuefista wiec rowniez czekam na
informacje od wuefistow ktorzy moze juz pracuja w tym
kraju. Pozdrawiam wszystkich pedagogow i powodzenia.



Temat: Biedna TVP3 Opole...
Boguś Feliszek wraca do radia
Jezu Maria, trzy zdrowaśki, ale bzdury... z teho co wiem to Boguś wraca do
radia opole, złozyl papiery i jest umówiony na rozmowę z szefem, w sieci kraży
jego cv...

PROFIL:

Konsultant public relations, właściciel agencji public relations, dziennikarz i
producent z dziesięcioletnim doświadczeniem w informacji i publicystyce dla
regionalnych i ogólnopolskich programów Polskiego Radia i Telewizji;
Członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Public Relations – IPRA

DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE:

Od września 2000: Pressence Public Relations – własna agencja public relations

1993-2000: Polskie Radio w Opolu

Dziennikarz i do lipca 1998 producent pasma dziennego odpowiedzialny za
przygotowanie, realizację, monitoring i ocenę audycji nadawanych w tym paśmie;
w obowiązkach także promocja wewnętrzna i zewnętrzna audycji; autor programów
porannych, a początkowo również edytor dzienników; korespondent Redakcji
Angielskiej V Programu Polskiego Radia; specjalizacja: integracja europejska,
reformy ustrojowe i gospodarcze

1986-1991: Ośrodek Telewizyjny w Katowicach

Reporter Redakcji Opolskiej OTV-Katowice; obowiązki: dokumentacja, realizacja i
prezentacja informacji i reportaży ze Śląska Opolskiego na antenie regionalnej
i ogólnopolskiej; specjalizacja: integracja europejska, relacje polsko-
niemieckie, mniejszości narodowe i etniczne, ochrona środowiska, prawo; po
rocznej współpracy zatrudniony na pół etatu, od lipca 1990 — pełny etat

1984-1986: I i II Licea Ogólnokształcące w Opolu

Nauczyciel języka angielskiego, współodpowiedzialny za przygotowanie
i przeprowadzenie egzaminów maturalnych

WYKSZTAŁCENIE:

1999-2000: Uniwersytet Warszawski — Public Relations

Podyplomowe Studium Public Relations w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych
i Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie

1992-1993: Kurs języka angielskiego w Wielkiej Brytanii

1990: BBC World Service

Udział w Wielkiej Brytanii w sześciotygodniowym seminarium "Media
w Zjednoczonym Królestwie" przygotowanym przez Serwis Światowy BBC

1987-1990: Uniwersytet Warszawski — Dziennikarstwo

Dyplom Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i Edytorstwa; temat pracy
dyplomowej: "Obraz pieriestrojki i głasnosti w dziennikach Serwisu Światowego
BBC"

1980-1986: Wyższa Szkoła Pedagogiczna — Anglistyka

Dyplom studiów wyższych w WSP w Opolu; temat pracy magisterskiej: "Malcolm
Lowry's Under the Volcano as a character study"



Temat: stracony rok dla dzieci rocznika 2002
kanna napisała:
> Natomiast w wychowaniu najważniejsza jest równowaga.Może więc ta
> niszczęsna pani psycholog z poradni mówiąc o "zabronieniu czytania
> ksiązek" miała na myśli to, żeby w inne sfery rozwoju inwestować
> (społeczne, emocjonalne, fizyczne itp.) bo one zwykle (choć nie
> zawsze) u dzieci zdolnych w tyle zostaja.

Te sfery także nie zostają w tyle i nie ma z nimi żadnych problemów
u corki.

> Znaczy, mam nadzieję, że pani psycholog to miała na mysli, tylko
nie
> potrafiła zwerbalizować
> Bo inaczej pozostaje mi tylko byc załamaną, lub zdobyc - tajnymi
> kanałam - nazwisko tej pani psycholog i ja doedukowac, co by
> obciachu innym psychologom nie robiła

Obciach innym psychologom to juz zrobila swoim zachowaniem się,
zaleceniami, pomylką z powodu nie czytania wniosku rodzica z czym
przyszedł do poradni, a dopiero czytala po omowieniu opini, jak
powiedzialam, że ja nie wnioskowalam o to co powiedziala i zrobila
testy. Dopiero wtedy poszla razem z pania pedagog i ze mną czytać
mój wniosek w mojej obecności. Po omowieniu opinii, przeczytaniu
wniosku, stwierdzila, że ja myslalam, że pani o to wnioskowala i z
tym przyszła To dopiero obciach dla psychologa w poradni PPP,
który robi testy dziecku, opiniuje i dowiaduje się, że my nie po to
zglosiliśmy się do poradni dobrze, że chociaż nasz wniosek
przeczytała po omowieniu opini. Aby bylo smieszniej pani pedagog
robiąca także testy dziecku, także nie czytala wniosku i wtórowała
pani psycholog.
Mam wrazenie, że pani psycholog nie rozumie nawet co to etyka
zawodowa skoro rozmawia w obecności wszystkich o dziecku, łacznie
przy czekających rodzicach na korytarzu, w sekretariacie.
Nie myslalam, że omawianie testów i rozwoj mojej corki jest do
wiadomości publicznej, a ja naiwna myslalam, że tylko dla nas
rodzicow i za naszą zgodą szkoly ) Oj wiele jeszcze musze sie
nauczyć w tym kraju.
Powiedziala konkretnie, wyszczegolniając po kolei, a nawet odwazyła
sie podwazać wszelkie opinie psychologa klinicznego prowadzącego
dziecko od niemowlaka do dzisiaj. Osoby wybitnej, ktora przez 7 lat
wiele pomogla dziecku i nam rodzicom.
Bo na pozor wychowywanie dzieci zdolnych wcale nie jest łatwe, budzi
wiele watpliwości i pytan, stąd fachowa pomoc zawsze sie przydaje.
Wiesz mi, pani psycholog z poradni PPP państwowej kompletnie sie
skompromitowala i podwazyla nasze zaufanie do poradni. Bo jak mozna
powierzyć dziecko osobom, ktore nie wiedzą, z czym przyszedl rodzic
z dzieckiem, wykonuje się testy w innym celu, o co wogole nie prosił
rodzic, poniewaz jeszcze aktualne sa badania poprzednie.

> Bo inaczej pozostaje mi tylko byc załamaną, lub zdobyc - tajnymi
> kanałam - nazwisko tej pani psycholog i ja doedukowac, co by
> obciachu innym psychologom nie robiła
>

Hej, nie zalamuj się nie warto.
Ale doedukowanie pani psycholog przydało by się, by nie krzywdzila
innym dzieci i rodzicow swoimi opiniami.
Moge zrozumieć, że jest mlodzitka osobą, ale to nie upowaznia jej do
wydawania błednym zaleceń i robienia testow dziecku, nie wiedząc po
co je robi. Zreszta okres miedzy testami także obowiazuje czego nie
zachowala pani psycholog, bo nie czytala wogole dokumentacji corki.
Nie wiedziala kompletnie nic o niej, a przeciez cała dokumentacja
leży w poradni, wystarczylo tylko zapoznać sie z nią.
To wstyd dla panstwowej poradni i zawodu psychologa.
Dziwi mnie tylko, że pani pedagog wtorowala pani psycholog do czasu,
zakończenia omawiania opinii i dopiero przeczytania mojego wniosku
Tu nie widomo czy się smiać czy plakac w jakie rece mozna powierzyć
dziecko i od jakich osob zalezy ich los.
Przy tej pani psycholog kiepski jest los dzieci.
Kanna jak możesz to doedukuj ta panią, bo jak trafi na takich samych
rodzicow, to los państwowej poradni PP może się zmienić.
Myslę, że tej pani jest to bardzo potrzebne, dla jej dobra, dzieci
tam trafiajacych, rodzicow a przedewszystkim zawodu psychologa.
No chyba, że poradnie mają za cel obniżanie poziomu dziecka,
uśrednianie jego, aby pasowało do nowych wytycznych MEN i nie
wychylalo sie w gore.
Z takimi dziećmi latwiej sie pracuje w szkole, niz z tymi zdolnymi o
duzym zasobie wiedzy. Dodaj jeszcze nową ustwę, ktora obniża program
nauczania, to takie dzieci, będą tragedią dla nauczyciela, a
przedewszystkim będzie to tragedia dla tych dzieci.
Ale co tam, jak calkowicie sie zniecheca, to chociaz poradnia bedzie
miala co robić i nauczyciele, aby je wyrownac do średniej.



Temat: Szkolenie dla samorządowców (gmin)
Szkolenie dla samorządowców (gmin)
Zaproszenie na szkolenie: "Zarządzanie terenami chronionymi zgodnie
z zasadami zrównoważonego rozwoju"

Zarząd Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot ma
zaszczyt zaprosić Państwa do wzięcia udziału w bezpłatnych
szkoleniach organizowanych dla gmin podkarpackich w ramach
projektu "Budowanie międzysektorowej platformy współpracy dla
zapobiegania i rozwiązywania konfliktów na linii: przyroda-
infrastruktura-społeczeństwo w Karpatach".

Zajęcia skierowane są głównie do pracowników urzędów gmin, a także
przedstawicieli organizacji społecznych i służb ochrony przyrody,
którzy są bezpośrednio zaangażowani w procesy decyzyjne dotyczące
zagospodarowania przestrzennego i rozwoju lokalnego oraz efektywną
ochronę przyrody.

Celem organizacji warsztatu jest konfrontacja różnych punktów
widzenia, stron problemu, zestawienia obowiązków, dzielenie się
doświadczeniami oraz wypracowanie dobrych praktyk w procesach
decyzyjnych związanych z planowaniem i realizacją inwestycji
mogących oddziaływać na obszary cenne przyrodniczo, w szczególności
na obszary objęte siecią Natura 2000.

Termin szkolenia: 30.06.2008, godz. 10.00-14.00
Miejsce szkolenia: Krosno, Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka, ul.
Grodzka 45B, I piętro, sala konferencyjna.

Zgłoszenia i wypełnione ankiety prosimy kierować na adres biura
stowarzyszenia do dnia 28.06.2008.

ankieta zgłoszeniowa (format doc, plik do pobrania)
Szczegółowy program szkolenia:
1. Ochrona środowiska w postępowaniu inwestycyjnym - wymogi prawa
polskiego i europejskiego (decyzje o uwarunkowaniach środowiskowych,
dokumenty planistyczne, inne dokumenty dotyczące postępowania
inwestycyjnego).
2. Ocena oddziaływania na środowisko - aspekty praktyczne w
prowadzonym postępowaniu, (kwalifikacja przedsięwzięć do
sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko, wymogi dotyczące
raportu o oddziaływaniu na środowisko, konsultacje społeczne, dostęp
do informacji).
3. Obszary ochrony przyrody a wymogi dotyczące procesów decyzyjnych
i planistycznych (Natura 2000 i inne formy ochrony, przepisy o
zapobieganiu i naprawie szkód w środowisku).

Spotkania będą prowadzić:
mgr inż. Krzysztof Okrasiński - specjalista ds. ocen oddziaływania
na środowisko, procesów inwestycyjnych realizowanych na terenach
przyrodniczych oraz aspektów prawnych tych procesów w kontekście
prawa międzynarodowego.
mgr Radosław Ślusarczyk - prezes Stowarzyszenia PNRWI, specjalista
ds. konsultacji i mediacji społecznych w zakresie ochrony przyrody.

Efektem spotkań będzie wypracowanie dokumentu zawierającego
najważniejsze wskazówki w formie wykazu kluczowych dobrych praktyk
oraz zdefiniowanie najważniejszych problemów w związku z planowaniem
i realizacją inwestycji mogących negatywnie oddziaływać na
środowisko obszarów cennych przyrodniczo. Stworzony dokument stanie
się częścią Raportu dla administracji publicznej, projektantów,
inwestorów, organizacji pozarządowych w kwestii efektywnego
przeprowadzania ooś i konsultacji społecznych. W raporcie podejmiemy
próby wskazania rozwiązań zdefiniowanych problemów.

Współorganizatorem szkolenia jest Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka
w Krośnie.

Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
Osoba kontaktowa: Grzegorz Bożek, Koordynator projektu, tel. 665-
831257
e-mail: biuro@pracownia.org.pl , www.pracownia.org.pl
ul. Jasna 17, 43-360 Bystra, tel./fax: (+48) 33-8171468, tel. 33-
8183153

Zródło:
www.pracownia.org.pl/prac/index.php?d=akt&id=457&m=6&r=2008




Strona 2 z 3 • Wyszukano 154 wypowiedzi • 1, 2, 3